Cisy i Stary Książ- okolice Wałbrzycha trochę inaczej

Okolice Wałbrzycha odwiedzamy dość często. Mamy blisko, a akurat te górki, nawet przy krótkiej trasie potrafią dostarczyć sporo wrażeń,  zarówno wizualnych jak i fizycznych – przy kolejnym podejściu i zmianie charakteru szlaku. Tym razem też się nie rozczarowaliśmy, a ja miałam okazję udowodnić P. że wypad „na ruiny” to całkiem fajna opcja.

Naszą wyprawę na podbój dwóch „okrętów flagowych” tego rejonu rozpoczęliśmy od porzucenia białasa na drodze bocznej (mapka). Można podjechać dalej asfaltem jak doczytałam na facebookowym forum położonym niedawno, ale moja fobia do wąskich dróg i ewentualna wizja minięcia z kimś z naprzeciwka zaowocowała trasą dłuższą o jakiś kilometr. Zjazd w drogę prowadzącą w okolice Zamku Cisy dość łatwo znaleźć, jest tabliczka.

Szlak do Zamku nie jest wymagający, jest wręcz geriatrycznie spacerowy. Dreptamy szlakiem NIEBIESKIM, który potem łączy się z ZIELONYM (szlakiem Zamków Piastowskich) kierując się według oznakowania na Zamek Cisy. Jedyne utrudnienie zaczyna się przy dostaniu się na teren ruin. Mostek kiedyś był, ale się zmył, teraz trzeba jakoś go obejść, żeby znaleźć jedno z wejść. Poprowadzą Was, jak i nas, wydeptane ścieżki. To taka filozofia podróżnicza – nie wiesz gdzie iść – obczaj gdzie ktoś już coś wydeptał 🙂

Zamek Cisy jak najbardziej nadaje się dla psów. Na jego terenie na szczęście nie było rozbitych butelek czy innych niebezpieczeństw, poza pajęczynami w krzakach wokoło Zamku. To można zaliczyć do niebezpieczeństw bardzo poważnych 🙂

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o Zamku koniecznie zajrzyjcie TUTAJ. Jeśli mało Wam zwiedzania i spaceru, a mam nadzieję, że tak, polecam ruszyć trasą, którą my wybraliśmy.

Wracamy się kawałek do rozstaju szlaków i dziarsko obieramy szlak ZIELONY, w kierunku Starego Książa. W tym wypadku pilnowanie szlaku jest bajecznie proste bo właśnie ten jeden kolor doprowadzi nas na miejsce.

Większość trasy przebiega poprzez przyjemne, płaskie tereny. Z urozmaiceń na chwilę zahaczamy o teren zabudowany, żeby wejść w przepiękne tereny Przełomów Pełcznicy. Odwiedziliśmy to miejsce po raz pierwszy, ale urok tej ścieżki jest tak duży, że chętnie bym tam wróciła, choćby na kilka zdjęć 🙂

Jest to teren leśnego rezerwatu, obszar  obszar Natura 2000 , ma on chronić środowisko przy przełomach potoków. Wędrówka po podwieszonych chodnikach pozwala nam przechodzić przez te tereny nie czyniąc naturze wielkiej szkody. Fajnie mieć świadomość, że podziwiamy wyjątkowy obraz , jednocześnie nie szkodząc mu . Na trasie mijamy kilka tablic informacyjnych , które w fajny sposób wyjaśniają co konkretnie możemy zobaczyć, jakie rośliny i zwierzęta podlegają tu szczególnej ochronie.

Warto zrobić sobie przerwę przy tego typu tabliczkach , w końcu nie tylko wędrowanie jest fajne ale też poznawanie i lepsze rozumienie tego co widzimy 🙂

I to właśnie po zejściu z tych fajnych, charakterystycznych kładek zaliczamy jedyne mocniejsze podejście. Nie jest jednak ono bardzo długie i koszmarnie ostre, no ale posapać chwilkę można. Tak żeby nie było za nudno, bo co to za górki i pagórki bez wspinaczki.

Podejście doprowadzi nas praktycznie pod sam Stary Książ. Nawet przy zaliścionych drzewach dobrze go spomiędzy nich widać nie ma mowy o przeoczeniu.

O Strym Książu możecie poczytać TU

Dla mnie jest to jedno z większych odkryć, nie wiem czemu tak późno tutaj dotarliśmy, szczególnie, że to tak na prawdę punkt wręcz obowiązkowy dla zwiedzających te okolice. Nie rozpamiętujemy jednak naszego zaniedbania a już planujemy zaliczenie miejscówki zimą lub późną jesienią. Wyobraźcie sobie Stary Książ w mglisty, jesienny poranek <3

Ze Starego Książa ruszamy w drogę powrotną. Wybraliśmy szlak CZERWONY (tylko czerwony, nie żółto-czerwony). Przedreptaliśmy nim przez Skibę ( 431), a przed zbiornikiem wodnym na mapy.cz oznaczonym jako Termet spadliśmy na  nieoznaczoną żadnym kolorem ścieżkę, wg map szlak rowerowy,  która szybko wprowadziła naz znowu na szlak, tym razem CZERWONY i ZIELONY razem . Tak ten sam czerwony, a Można było po prostu nie zbaczać z niego w rowerówkę ale oznacza to pewien niepotrzebny naddatek drogi 🙂

To właśnie ta droga połączy się ze znaną nam już ścieżką, którym szliśmy już ruszając z Zamku Cisy . Kończymy wyprawę pętlą o długości około 15  km. Wyszła nam fajna, urozmaicona wycieczka.

  • poza jednym fragmentem szlaku podejścia przed Starym Książem trasa jest lightowa, dla każdego i człeka i psa
  • i Cisy i Stary Książ są psiolubne, oznacza to również brak niebezpiecznych śmieci
  • proponowana tu trasa jest prosta nawigacyjnie, nie można narzekać na brak oznakowania szlaku a nawet tabliczek kierujących na Cisy i Książ
  • cała  trasa to około 15 km
  • zwłaszcza na terenie Starego Książa przy ładnej pogodzie można spodziewać się większej ilości ludzi ale i psów 🙂
  • trasa przebiega duktami leśnymi, nie ma na niej kamienistych podejść, nawet w słoneczny dzień jest sporo cienia
  • Sudety a zatem i Góry Wałbrzyskie są przyjazne psom, pamiętajmy jednak że to Rezerwat Przyrody i tereny Natura 2000- futra na smyczałkach

 

Dodaj komentarz