Katowice i Nikiszowiec

Słyszeliśmy wiele pozytywnych opinii o Katowicach. Nie mogliśmy więc nie umieścić tego miasta na naszej wyjazdowej liście. Po wizycie w Jura Parku, która nastroiła nas mieszanie niepewnie zaczęliśmy od dzielnicy Nikiszowiec. Zabytkowa dzielnica, która znalazła się na liście 7 nowych cudów Polski wg. National Geographic, wybudowana głównie dla górników kopalni Giesche i ich rodzin. Aktualnie coraz bardziej obiekt turystyczny, który jednak nadal żyje swoim życiem oraz który zachował swój niepowtarzalny, indywidualny charakter. Może dlatego spacerując uliczkami spotykaliśmy co chwilę kogoś patrzącego na budynki przez obiektyw aparatu, zupełnie jak ja 🙂

Zaparkowaliśmy na ulicy św. Anny 🙂 Ucieszyło nas, że nie zlokalizowaliśmy automatu parkingowego, podpytani tutejsi również nic nie wiedzieli o płatności za postój. I znów zwiedzanie rozpoczęliśmy od zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb. Praktycznie wpadliśmy na tą przytulną knajpeczkę – nie można było nie wejść.

 

 

(Kawkowaliśmy i kanapkowaliśmy w Cafe Byfyj. Było psiolubnie – Pufa dostała nie michę a miednicę wody. Ceny ok, wnętrze urocze, obsługa przemiła, Pani wymiziała nam piesę, i jeszcze opowiedziała co nie co, bo sama od dziecka mieszka niedaleko.)

Zwiedzaliśmy bez konkretnego planu, spacerując po wąskich uliczkach. Tak trafiliśmy na ulicę Rymarską do Muzeum Historii Katowic, Dział Etnologii. Nazwa instytucji może i długa, ale okazało się, że skoro pies chce się doedukować historycznie, jest mile widziany 🙂 oraz, że od niedawna jest nowa stała wystawa „woda i mydło – najlepsze bielidło” – o maglowaniu w Nikiszowcu, przedstawione z pomysłem, włączając w to i maszyny i przemiłą Panią Przewodnik, która poświęciła czas tylko dla naszego stadka, opowiadając wiele ciekawych historii związanych z miastem, za co bardzo dziękujemy 🙂 Klimatu dodaje fakt, że w odnowionym budynku, w którym mieści się Muzeum dawniej znajdował się prawdziwy magiel. Muzeum czynne (z wyjątkiem poniedziałku) codziennie od 10 do 18. Cena biletu to 8 zł, Pufa nie musiała płacić. Ulica Rymarska 4.
(Maszyneria w tle, czyli uczymy się maglować 🙂 Nie chwaląc się osobiście pamiętam z czasów dzieciństwa krochmalenie pościeli i zanoszenie jej do magla. Nie wiem czy jestem po prostu już tak stara czy to były uroki dorastania w małej miejscowości.) 

 (Yea! mamy selfie w lustrze!) 

 (Mamy tendencję do trafiania na wystawy, które przynajmniej w części maja w sobie coś… creepy 🙂 pozdrawiamy Se-Ma-For) 

(Wystawa maglowa znajduje się na pierwszym piętrze, natomiast na parterze mieliśmy okazję obejrzeć prace malarskie lokalnych artystów.)

Niestety starczyło nam czasu tylko na tyle, chcieliśmy dojechać jeszcze na nocleg, i po przegrupowaniu zwiedzić centrum miasta. Jak postanowili tak zrobili. Auto udało nam się zostawić na ulicy Mickiewicza. Bez konkretnego planu ruszyliśmy eksplorować. Proces ten kontynuowaliśmy kolejnego dnia rano, przed wyjazdem do Wisły. Poniżej fotorelacja, chociaż przygotowując zdjęcia na blog, znowu okazało się że stanowimy bardzo zgrane stado: nic tylko by jedli ;p

(Jedzenie z okienka – Absurdalna, kolorowo i smacznie, czeskie trunki też fajne na przerwę w zwiedzaniu :))

(Bar mleczny w samym centrum – Talerz i Szklanka, może nie nasz MIŚ, ale ceny ok, porcje słuszne i smaczne, polecamy!)
 
(Na koniec kawka na drogę w Bellmer Cafe. Kawa dobra, ciacho też, ale najlepsze w tej kawiarni jest to.. że są planszówki! Wybór nie za duży, ale jeśli po prostu chce się mieć zajęcie popijając kawę, jak najbardziej. My nie mogliśmy przepuścić okazji i zagraliśmy kilka partyjek Pędzących Żółwi.)

4 Comment

  1. Dzięki za relację, fajnie się czytało, jak będę w Katowicach to pewnie odwiedzę te same miejsca co i Ty.

    Pozdrawiam
    Michał
    jack russell szkola-doberman.pl

  2. Anonimowy says: Odpowiedz

    Przestań zaśmiecać pół psiego internetu linkami do tej twojej szkółki. To strasznie irytujące. Reklamujesz się zbyt nachalnie. Radzę skupić się na treningu psów, to klienci przyjdą sami. W tym zawodzie umiejętności i wyniki w szkoleniu rozreklamują cię szybciej… Podszkol się z pozycjonowania i marketingu 🙂

  3. Miło nam, klasyczne punkty do zwiedzenia w danym mieście łatwo znaleźć, za to przyjemne miejsce do odpoczynku i zjedzenia czegoś dobrego , i to w psim towarzystwie to już często albo kwestia przypadku ( jak my-"wchodzimy " na jakąś knajpkę i ciężko nie zajrzeć) albo właśnie polecenia, czyjegoś sprawdzenia. Tak czy siak, miłą atmosferę warto polecać !

  4. Nam linkowanie czyjejś strony nie przeszkadza, dopóki nie jest to coś z czym się nie zgadzamy-prosimy nie reklamować pseudohodowli sznupków i kolczatek 🙂
    Za to miło nam , jeśli ktoś te nasze wypocimy przejrzy lub, co lepsze, jeśli informacje ,które przekazujemy komuś na coś się zdadzą. Więc wszystkich gorąco pozdrawiamy !

Dodaj komentarz