LabNatura – technologiczna kąpiel

Temat futrzanego brudu nie jest nam obcy. Nie jest obcy chyba prawie nikomu . Nawet Pufiak się brudzi, co zawsze mnie dziwi i przy każdym myciu pytam się tej sterylnej hrabianki- JAK?

Jak, to do końca nie wiadomo, wiadomo za to, że z brudem i nieprzyjemnymi zapaszkami trzeba walczyć i to skutecznie, zwłaszcza jak się ma tak jak my- futra zalegające na kanapie, fotelu, w łóżku i na kolanach. Futra, które chadzają do knajpek, są głaskane i dotykane przez lud, wiec lepiej jakby pachniały znośnie, co by nie psuć ogółowi psiemu PRu 😉

Sucze piorę dość często. Pufa ma w sobie sporo ze sznaucera, ma też sznaucero podobny włos. Bu ma kudły nieokreślonej maści , groomerem nie jestem ale wiem jedno- żadna nie pachnie jak klasyczny pies, więc trzymam się założenia, że to bardziej włos niż sierść . Dzień wielkiego prania jest po większych wypadach, kiedy błocko nie chce odpaść, albo po prostu kiedy uznam, że suki powinny pachnieć lepiej. Wypada to średnio co półtora miesiąca, no chyba, że mamy ciąg wyjazdów w błotniste rewiry. Wtedy zdarza się przymusowe pranie co weekend 🙂

W związku z częstotliwością mycia i ogólną dbałością o to, co dostają suki, staram się dobierać im kosmetyki tak, aby były jak najlepsze dla ich sierści, pomagały mi w walce z kłakiem- rozczesywanie, wypadanie i zapaszek , ale żeby też miały jak najlepszy skład. Sucze uczulenia to ostatnie czego mi trzeba. Jeśli jeszcze skład będzie się opierał na ekologicznych produktach, wiadomego pochodzenia – będzie idealnie

Dzięki uprzejmości naszej ulubionej Doggerii w nasze łapska trafia nowość-

Szampon molekularny ( ! ) od LabNatura.  Polska firma, BA! mało, że polska to jeszcze nasza wrocławska <3 , która połączyła naturalne składniki, ekologię z technologią. Brzmi na tyle zachęcająco, że osobiście przeprowadziłam testy na żywych organizmach i z dumą prezentuję Wam efekty:

Część organoleptyczna, czyli dawaj doopala do szorowania !

  • szampon występuje w butli o pojemności 250 ml. Wygodna do łapki, zwłaszcza mokrej. Nie lubię ani psich ani ludzkich kosmetyków w  za dużych opakowaniach. Są za ciężkie i niewygodne. Molekularny jest akuratny do ręki. Dozowanie klasyczne, bez pompki. Można precyzyjnie wylać sobie tyle specyfiku ile potrzeba. Choć wszytko ma dwie strony. Mała butelka to też mało specyfiku, który przy dużej powierzchni psa lub częstym myciu po prostu szybko się skończy. Plus i minus się niwelują, więc czy rozkminę czy to doba wielkość czy nie pozostawiam otwartą.
  • ilość potrzebna do umycia psa wielkości suczydeł: mi wystarczyła ilość wylana na rękę.
  • Minus: mógłby się lepiej pienić. Przy kiepskich pieniaczach zawsze zużywam więcej bo mam wrażenie że nie „namydliłam” całego psa
  • zapach: neutralny a nawet brak. Lubię 🙂 odkąd mam Bu wiem, że za mocno pachnące szampony motywują Oszołoma do lepszego maskowania swojego zapaszku, więc trzeba bardziej uważać na nieplanowane tarzanko w śmierdziuchach
  • mimo braku zapachu szampon fajnie niweluje zapach psów. Po praniu  były czyste i bezzapachowe, więc pożądany efekt został osiągnięty
  • szampon jest czarny, farbuje trochę  wodę (szkoda że nie psa – Bu by znowu była czarna 😀 ) przy pierwszym użyciu zgłupiałam czy to szampon czy sucz była taka ufajdana 🙂
  • dobrze się spłukuje. Może to głupie ale miałam kiedyś dla suk szampon którego, za nic nie dało się spłukać. Kąpiel była koszmarnie długa i męcząca a futro musiało być płukane chyba z 10 razy. Koszmar. Tu idzie żwawo, za co dziękuję i ja i suczydła 😀
  • poza wersją do brunetów w ofercie jest również coś dla blond piękności –  szampon biały

Kwestie chemiczne czyli co tam w płynie siedzi

  • Skład wg etykiety : Aqua, Sodium C12-15 Pereth Sulfate, Nonoxynol-9, Sodium Dodecylbenzene Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Cocamide DEA, Urea, Activated Charcoal Powder, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate
  • jeśli komuś, tak jak mi nic to nie mówi, nie oznacza że jest ignorantem tylko zaradnym człekiem, który zagląda tutaj i sobie czyta co jest co i po co: składniki wraz z wyjaśnieniem
  • nie zawiera silikonów -plusik ! ma związki siarki, na łagodzenie podrażnień- dobrze, dobrze !
  • wg etykiety „pochłania obce zapachy”. na szczęście suki się w żadnym gów$ie nie wytarzały więc nie miałam wątpliwej przyjemności sprawdzać. Po kąpieli pachniały lepiej niż przed, nie jest to zapach aloesu, kwiatków czy czego tam, ale mi to pasuje.
  • dodatek węgla aktywnego: pochłania zanieczyszczenia z powietrza, które osadzają się na sierści (metale ciężkie i toksyny). Mieszkamy w mieście. Smogu koszmarnego u nas nie ma , ot przeciętny. Nie ma z czego się cieszyć, ale fajnie, że można z psów zmyć trochę syfu, zwłaszcza że niskopienne poczwarki są narażone na wiele smogowych ochydztw 🙁
  • wg info na etykiecie ten cały węglowo-molekularny skład ma zwalczać roztocza. Moje psy oficjalnie oczywiście do łóżka nie wchodzą, ale wiecie jak jest, P. na delegacji a wyrko takie wielkie.. no nie można marnować tej przestrzeni, nie- mo- żna !  więc walka z roztoczami , tymi wstręciuchami jak najbardziej na pro!
  • najważniejsze! Produkt POLSKI! staram się wybierać kosmetyki , również moje, pochodzenia krajowego, naszych twórców. Taki mój patriotyzm zakupowy.
  • receptura opracowana przy wsparciu polskich naukowców- <3 Ponieważ to wrocławska firma , mają u mnie dodatkowy plus

Podsumowując: jestem mile zaskoczona. Mimo minusu w postaci jak dla mnie kiepskiego pienienia się , reszta wypada bardzo dobrze. Psy zadowolone, i na krótkiej Pufinowej sierści i na kłakach Bu szampon wypadł dobrze. Suki czyste, nieśmierdzące, cała akcja przeprowadzona szybko, bez problemów z płukaniem.

Na pewno nie jest to nasze jedyne spotkanie z produktem  Lab Natura . Szampon dał radę, podoba mi się że jest taki czarny 😀 i będę śledzić rozwój firmy, trzymając za nich kciuki – może jakieś odżyweczki? 😉 i większe butle koniecznie- będę sobie sama przelewać do tej mniejszej  🙂

 

 

Dodaj komentarz