Ludgierzowice

Strategiczna sprawa to poznać okolicę. Bliższą, trochę dalszą, ale taką w zasięgu „na szybko” . To jest moje zdanie i zadanie, które realizuję kiedy tylko  mam chwilę. Staram się szukać fajnych miejscówek, do których mogę się szybko przemieścić i które zapewnią i mi i sukom coś ciekawego .

Był Las Mokrzański więc nadszedł czas wyprawę  w drugą stronę . Wybór padł na kierunek północno-wschodni i okolice miejscowości Ludgierzowice. Dlaczego właśnie tam?

A no dlatego, że tam COŚ jest ! Zwykłe lasy są fajne ale o wiele fajniej wędrować po coś, szukać i cieszyć się ze znalezisk. Jeśli przy okazji robię się przez to choć trochę mądrzejsza to nic tylko pakować futra do piesowozu, wciskać w kieszeń notesik podróżniczy, bo przecież te mądrości trzeba gdzieś zapisywać i W DROGĘ KU PRZYGODZIE !

Niedawno też zaliczyłam kolejne punkty związane z historią, taką dawniejszą niż mój ulubiony temat II Wojny Światowej jako przewodnego  wypadów , czyli tematyka ludów dawnych 😀 Po Będkowicach i kurhanach z VII-IX wieku  i Lesie Sołtysowickim w którym obczaiłyśmy ruiny grodu przyszedł czas na kolejne kurhany.

Takie znalazły się właśnie w lesie niedaleko Ludgierzowic, więc nie mogło nas tam nie być. Ciśniemy temat, ba! mamy już kolejne punkty do zbadania ! Dajcie mi jeszcze trochę czasu a stanę się w psiarskim świecie znawcą miejscówek tego typu 😀

Żeby te całe kurhany trzeba gdzieś przyparkować. Zaraz obok naszego celu jest parking leśny- pineska na mapce. Parking spory, nie trzeba się martwić o miejsca parkingowe, jest też stół z ławą, można piknikować. Piliście kiedyś herbatę przy kurhanie ? Bo ja ostatnio tak 😀

O samych kurhanach niestety w internetach info jest niewiele. Pierwsze źródło mojej wiedzy to Pan Leśniczy, który z niezbyt przyjaznego zmienił diametralnie swoje nastawienie kiedy dowiedział że przyjechałam z sukami podiwiać okolice, szukać historii i wieży i czegoś tam jeszcze.  Skoro mam zamiar docenić uroki okolicy, można mnie polubić 😀 Z rozmowy jaką odbyliśmy przez płotek dowiedziała się że Pan pamięta jak to przyjechały archeolodzy i się do kurhanów dobrali, rozkopali i wyciągnęli jeszcze jakieś artefakty, nawet jakiegoś szacownego  przedstawiciela ludu który to te kurhany zmajstwował. I że miało to miejsce w okolicach lat 70-tych a potem już cisza, spokój i żadnego niepokojenia kurhanowych mieszkanców.

Według tych ochłapów info jakie wygrzebałam z neta mieszkańcy są, bo kurhany służyły do pochówku dla kultury amfor kulistych (swoją drogą ciekawe jak naszą kulturę nazwą? plastiku ? niedegradowanych patyczków higienicznych? ) . Kultura mieszkała tu , na Podolu, Wołyniu, w dorzeczu Łaby i w Mołdawii . W Polsce zostały po niej grobowce ” megalityczne, typu skrzyniowego”.

Jak można wyczytać na kamiennej tablicy to co możemy dzisiaj zobaczyć koło Ludgierzowic datowane jest na 3500 lat a więc są starsze niż Kleopatra ! Wow!

Wydeptaną ścieżynką można się przejść wokoło / po (?) kurhanie, zobaczyć jaką miał wielkość. Brakuje niestety jakieś tablicy informacyjnej chociaż kilku zdań co to, czyje i po co. Ogółem o tym miejscu info w sieci jest tyle co kot napłakał no ale chociaż coś, cokolwiek… Na razie cisza,  trzeba samemu się dowiedzieć. Ważne, że można zobaczyć .

Ponieważ kurhan to nie piramida w Gizie obejście go to szybka akcja, można zatem ruszyć w dalszą drogę. Na naszej liście punkcików do sprawdzenia kolejna była wieża. Niestety nie widokowa a pożarowa, ale zawsze to jakiś punkt orientacyjny. Stamtąd ruszyłyśmy ścieżką będącą oznaczoną jako trasa rowerowa i tam w drodze powrotnej spotkałyśmy kilku spacerowiczów i rowerzystów. Ścieżynka nie leśna a asfaltowa więc urozmaicenie nawierzchni jest

Ponieważ w tym lesie jest sporo ścieżek i można się dowolnie włóczyć ja wybrałam nam kilka punktów do zaliczenia, ot , żeby się trzymać jakiegoś punktu. I powiem Wam że te ścieżki to nie taka oczywistość- planowałam ostatnio wypad w rodzinne strony i przy okazji trip. Okazało się że tam gdzie chciałam się”kopnąć” albo pójdziemy i wrócimy tą samą ścieżką, albo trzeba zabrać więcej kanapek na drogę i machnąć dobre kilkanaście kilometrów. Możliwe że jakieś dukty nieoznaczone są, ale ja zakładam, że jak na mapy.cz nie ma to  nie ma 😉

Wracając do Ludgierzowic. Korzystając z mrowia ścieżek i pięknej pogody podreptałyśmy znaleźć pozostałości leśniczówki. Są, ciężko je zauważyć bo pozostała tylko podziemna część, ale punkt odhaczony

Stąd idziemy jeszcze trochę tą ścieżką, trochę tamtą, żeby na koniec mieć na liczniku prawie 15 km, idąc cały czas inną dróżką. Mimo , że poza tym co zostało z leśniczówki , wieżą i oczywiście kurhanami !  w tym lasku nie ma więcej atrakcji, cieszę się że wpadłam tu na spacer. Las jest wyjątkowo urokliwy i niejednolity. Różne ścieżki, krzaki, połacie mchu i może i w sezonie wrzosów ! , gęsty wysoki las.. do wyboru do koloru. Spacer tu to czysta przyjemność a ja lubię zapewniać i sobie i sukom różnorodność. Od razu zwykły spacer nabiera rumieńców !

Lubicie odkrywać nowe miejscówki? A może trzymacie się ulubionych, sprawdzonych pewniaków?

2 Comment

  1. Jestem za odkrywaniem! Spacery po lesie bardzo lubię, uciekam najczęściej od miasta, w poszukiwaniu ciszy i inspiracji (aparat zawsze ze mną jest, bo nigdy nie wiadomo na co trafię). Masz super towarzyszy! 🙂

Dodaj komentarz