Ruiny wokół Wro – Kamionna i Czerńczyce

Jesień i zima to najlepszy czas na poszukiwania zapomnianych miejsc. Ostatnio stado po raz kolejny wyruszyło odkrywać ruiny przeróżne. Dolny Śląsk jest regionem bogatym w takie miejsca, szkoda tylko, że porzucone i niszczejące. Nadal mam nadzieję, że ktoś ogarnie coś w głowie i wysmyczy przepis, który pozwoli wykupić takie miejscówki, żeby zrobić z mini coś sensownego. Moje absolutnie marzenie – pozostałość dworku, odrestaurowana w stylu, przekształcona na hotel. Mmmm i te wnętrza z duszą i historią… No ale cóż, na razie mamy taką sytuację, że lepiej udawać że tego nie ma, niech się samo rozpadnie, będzie po kłopocie. A zanim się już do końca rozpadnie polecam wybrać się w takowe miejsca, koniecznie z aparatem!

My byliśmy wcześniej w Szczodrem, Dobromierzu, Pielaszkowicach, Stoszycach i w Gałowie, a tym razem wywiało nas o tu:

Kamionna

Żeby trafić do ruin ja polecam znaleźć we wsi figurę Jana Napomucena. Nie da się przeoczyć. Mijając figurę z prawej strony, skręcamy w lewo w duże podwórze. Ja trafiłam na przemiłą starszą Panią, taką w dawnym stylu, z laseczką i chustką na głowie, która poinformowała mnie, że nie ma żadnego problemu, mogę sobie wjechać, fotografować i oglądać ile tylko chcę.

Pałac ukryty jest w głębi posesji, pośród drzew, okala go dróżka przejezdna dla samochodu, która wyprowadzi nas na równoległą drogę. Dlaczego zatem pchać się przez czyjeś podwórze? Ano dlatego, że to podwórze to teren wewnątrz dawnych zabudowań pałacowych – stajni itp. Warto zobaczyć. Ja przejechałam dalej ze względu na psy, na podwórzach wiadomo,biegają Pimpki różnie nastawione do psich turystów 🙂

Część miejsc, które chciałabym zwiedzić nie nadaje się do poznawania w towarzystwie futer i bez odzienia w buty typu treki. Często zdarza się gruba warstwa śmieci niewiadomego pochodzenia, szkła i jeszcze innych, gorszych rzeczy. W przypadku Kamionnej, poza dosłownie kilkoma śmieciami jak papierzyska i resztka podłogi typu gumolit nie było żadnych śmieci! Szok! Może dlatego, że ruina jest w tak małej mieścince, dobrze ukryta wśród drzew, do której dostępu w okresie libacji w plenerze strzegą gęste pokrzywy.

Drugim miejscem jakie mogę polecić do odwiedzenia to położone po sąsiedzku:

Czerńczyce

Ruinowa miejscówka położona zdecydowanie mniej urokliwie, na praktycznie otwartym terenie i z mniejszą ilością przepychu w architekturze, ale i tak warta zobaczenia. Szczególnie drzwi – kiedyś zapewne niebieskie, teraz.. wiadomo, ale nadal <3

Tu niestety przez położenie przy różnych zabudowaniach z tyłu budynku było o wiele więcej niefajnych śmieci. Dodatkowo, w związku z opadem jaki nas zaatakował porzuciłam włóczenie się wokół. Nie było też miłej, babci która dała by mi błogosławieństwo na penetrowanie terenu. A, że moje psy należą do ras wyjątkowo bojowych, zjadliwych i już samym wyglądem odstraszających, postanowiłam wrócić tam zaś kiedyś, przy lepszej pogodzie i ze wsparciem osobowym P.

Jeśli interesuje Was historia tych i podobnym obiektów, czy też szukacie inspiracji na przygodę polecam portal https://dolny-slask.org.pl. To istna kopalnia wiedzy 🙂

A czy Wy zwiedzacie takie miejsca? Jakie jeszcze inne miejscówki znacie? Chętnie się wybiorę podziwiać, póki jeszcze stoją 🙂

1 Comment

  1. Pieski, jakie dzielne modele! 🙂 My uwielbiamy odkrywać nowe miejsca, zwłaszcza jeśli mało osób tam zagląda 🙂

Dodaj komentarz