Siejsko, wiejsko, anielsko – smaki dla wymagających?

Rzadko bierzemy się za testowanie czegokolwiek, ale tym razem całe stado przebierało łapkami, żeby tylko wypróbować co tam nowego przygotowała Alpha Spirit.

Suki są na dość specyficznej diecie – na BARFie. W skrócie Pufa od dwóch lat, a Bu odkąd do mnie trafiła w ramach wyżywienia dostają surowe mięcho. Jest z tym trochę zabawy, ja raz na jakiś czas zamieniam kuchnię na pomieszczenie godne sali Dextera porcjując mięcho. Żywienie bardzo im służy, więc jakoś na razie znoszę te niedogodności. Jest jednak jeszcze jeden minus takiego dbania o psy. Smaczki. Wcześniej wystarczyło, że kupiłam inną niż normalnie karmę i miałam z głowy motywację na żarcie. Wsypałam garść do saszetki i trening nasz. No ale jak zabrać surowe mięcho w kieszeń? Cieknąca krew i specyficzny zapaszek to jakoś nie moja bajka dlatego już od dawna bazuję na „patyczkach” Alphy. Małe, pakowane pojedynczo, suczydła szaleją za tym, mieszczą się w torebkę, więc nawet na miejskich spacerach mam pewność pełnego skupiania przy foceniu.

Kiedy w nasze ręce (moje) i pyski (suczydłowe) trafiła nowość o wdzięcznej nazwie Wiejska Zagroda wiedziałam, że to coś dla nas. Na barfie omijamy wszelkie zbożowe żarcie przez co niewiele smaczków nam zostaje. Tym razem proszę: coś naturalnego, zdrowego, bez składu w stylu 50% kukurydzy czy innej paszy dla kaczek. Oto co nam wyszło w testach:

Z zewnątrz

Plusy dodatnie

  • Estetyka opakowania
  • Możliwość podzielenia opakowania na dwa
    Druga połowa nie wietrzeje, nie obsycha.
  • Duże opakowanie
    Zabezpiecza ono mięsko przed obsychaniem, sklejaniem się itd.

Plusy ujemne

  • Duże opakowanie czyli kilka kawałeczków w wielkim pudle
    Trochę rozczarowanie kiedy bierze się do ręki tak spore coś, a w środku np. dosłownie kilka kawałków tuńczyka.
  • Przez rozmiar, na pewno nie jest to coś co zabiorę do nerki na spacer
    Smaczki trzeba wyjąć, przełożyć do innego nośnika i dopiero w drogę.

Kwestia estetyki za nami, dotyczy ona tylko mnie, sukom obojętne w czym, byleby było żarcie 😛

Z wewnątrz czyli skład, konsystencja i inne namacalne kwestie

Plusy dodatnie:

  • Skład
    Nie będę go Wam wypisywać bo jest taki jak widać: jeśli sardynka, to sardynka 100%, jeśli kurze filety to.. kurze filety. Żadnych bybrów, zagęszczaczy, węglowodanów itd. Z kurczakową alergią Pufy to dla mnie zbawienie. Mam kiepski wzrok, czytanie etykiet, mikrodruczkiem napisanych składów to mordęga.
  • Smakowitość i to ogromna!
    W końcu samo mięcho. Stosuję toto do najtrudniejszych treningów kiedy potrzebuję zaangażowanie na 110%. Zagrodą zastąpiłam parówę. O niebo zdrowsze.
  • Konsystencja czyli podsuszone mięcho
    Podsuszone, ale nie na wiór co oznacza, że mogę je spokojnie pokroić na mniejsze kawałki. Mam małe psy i większość smaczków jest dla nas za duża. Tzn. dla mnie jest za duża bo nie chcę żeby suki dostały taką ilość żarcia na treningu po której Bu przestanie się ruszać, a Pufa wróci na restrykcyjną dietę. Możliwość zmniejszenia wielkości smaczka jest dla mnie bardzo ważna i najczęściej decyduje o tym czy coś kupię czy nie.

Plusy ujemne:

  • Zapach, szczególnie ryb. Wiem, że rybsko musi śmierdzieć rybskiem, ale całkowicie ususzone mają mniej intensywny zapaszek.
  • Czystość, a nawet jej brak. Przez to, że mięcho nie jest idealnie suche niestety moje ręce też nie są. Jeśli biorę Zagrodę na spacer muszę się przed wyjściem dwa razy upewnić, że mam ze sobą chusteczki nawilżone co by się doprowadzić do porządku. Albo używać jej na treningach domowych 😀 (chociaż wiecie, najważniejsze jest że działa, a suki robią wszystko, WSZ Y ST KO żeby ją dostać :P)

Po zjedzeniu wszystkich smaków stwierdzam, że zagości to w naszym składziku psich smaków na stałe. Mimo niedogodności higienicznych biorę je np. w góry kiedy mogę podać psom całą porcję, bez obaw o roztycie się. W końcu spaliły tyle że się im należy. Wtedy konsumpcja dokonywana jest wprost z opakowania 🙂

O tym, że to samo dobre mięso świadczą qpy. Ten kto ma psa na barfie wie ile można z tego odczytać. W tym przypadku, bez zastrzeżeń. Dla nas na plus 🙂

9 Comment

  1. Fajne te smaki. Lubię takie suszone kawałki zreszta teriery też. Jedyne co mnie odstraszyło od wiejskiej zagrody to jej cena🙈 No, ale czego się nie robi dla kudłaczy😉

  2. Fajne te smaki. Lubię takie suszone kawałki zreszta teriery też. Jedyne co mnie odstraszyło od wiejskiej zagrody to jej cena🙈 No, ale czego się nie robi dla kudłaczy😉

    1. Chyba się zdublowałam😱

    2. pufoswiat says: Odpowiedz

      To prawda, cena nie zachęca do kupowania tego co róż to już a ilość też jest strice smaczkowa :/ ale samo mięcho… . Na bank będziemy to mieć na większe okazje- trudny trening, wyjazd 🙂
      I tak, dla futer to sobie kobieta nowej torebki odmówi ale smaczki kupi 😛

  3. Kamila says: Odpowiedz

    Fajne! Ja robię smaczki BARFowe dla Fanty sama. Mielę wątróbki indycze, dodaję zmielone siemię, olej rybny i czasami jakiś wodorost i suszę w 41 stopniach, co by nic, co zdrowe się nie ulotniło (suszarka do owoców jest do tego idealna). Trwa to bardzo długo, ale za jednym zamachem robię większą porcję, a Fanta uwielbia te śmierdzące, ale jakże zdrowe kąski. Polecam!

    1. pufoswiat says: Odpowiedz

      OO! to konkretny przepis! dziękuję !
      mam właśnie suszarkę specjalnie kupioną a propos barfa, ale ususzyłam coś może ze 2 razy, trwało to wieczność !
      raz też robiłam o zgrozo , wtedy niedoedukowana, psie ciacha- płatki górskie, banan, jabłko i też pieczone w piekarniku ,ale koniec końców się niedosuszyły i szybko zgniły w pudełku 🙁 potem przyszedł Barf a moje lenistwo się nie zmieniło 😛 więc nadal bazuję na tym co kupię lub mięsie w woreczku typu filet czy serca . Wychodzi że powinnam się zmobilizować i ususzyć co jakiś czas partię smaczków 🙂

      1. Kamila says: Odpowiedz

        Polecam! Zapomniałam dodać, że rozsmarowuję tę glajdowatą masę tak na 3 mm, żeby się szybciej ususzyła. I jedna rada: na pierwsze pól godziny można zrobić temperaturę koło 70 stopni, smaczki będą nadal surowe, a szybciej się potem ususzą.

  4. Natalia Korthals says: Odpowiedz

    Oj przyznam,że również nie lubię rozczarowań kiedy to jest duże opakowanie a w środku kilka kawałków.Słyszałam już o tej firmie,ale cena za tak małą ilość jak na razie do mnie nie przemawia ,choć z pewnością psy by nie pogardziły 😉
    Pozdrawiamy,
    ironniesamowitypies.blogspot.com

  5. Sonia Dog Princess says: Odpowiedz

    Moja Sonia uwielbia te przysmaki jednakże cena a ilość ich w opakowaniu pozostawia wiele do życzenia.

    Pozdrawiamy: Sonia Dog Princess

Dodaj komentarz