Untitled

To właśnie na tym odcinku , gdzieś po wdrapaniu się przez mega podejście (na sam szlak Pufioka musiałam podsadzić 🙂 ) przebiliśmy się przez niskie chmury i… weszliśmy w śnieżną krainę ! Niesamowite, że w tak, mimo wszytko niewysokich górach, można przy okazji jednej wyprawy doświadczyć tylu stanów pogodowych: w Sokołowsku zimno i słonecznie, na trasie błotniście + śnieżnie i zawiewająco