Szczecin – dzika strona miasta. Puszcza Bukowa

Zapoznawanie się ze Szczecinem niestety nie trwało tyle, ile bym chciała, ale co począć kiedy obliguje człowieka wyznaczona ilość dni urlopu. Musieliśmy się w związku z tym spinać, żeby zobaczyć jak najwięcej. W pierwszy dzień postawiliśmy na miejskie wojaże . Drugi dzień musiał więc być dziki, bliski natury, z drzewami , ścieżkami i niech będzie, nawet z komarami 🙂

Tu też mieliśmy szczęście , bo pod swoje skrzydła wzięła nas Katarzyna z Podróże z psem . Biorąc pod uwagę, że to właśnie ona dźgnęła mnie do zmobilizowanie się w końcu do wyprawy w te rewiry, nie miała wyboru 😀  Musiała nas oprowadzić po Puszczy Bukowej, którą do tej pory nie raz oglądałam w relacjach z jej spacerów z Flicką .

Szczeciński Park Krajobrazowy Puszcza Bukowa to spory teren (90,96 km² , 118,42 km² otulina parku) częsciowo w granicach Szczecina.

Naszą wędrówkę po Puszczy rozpoczęliśmy od porzucenia piesowozu na parkingu , na końcu ulicy Kopalnianej. Od razu Wam mówię- kiedy zbieraliśmy się do wyjazdu był tam już niezły parkingowy młyn. Zdecydowanie opłaca się zebrać doopala wcześniej, ewentualnie zjeść bułę śniadaniową na szlaku 🙂

Na to miejsce kierują też znaki, to najbliższe miejsce do zaparkowania od chyba głównej atrakcji Puszczy- Jeziora Szmaragdowego.

Powstało ono w wyrobisku dawnej kopalni, bo takowa tu była- wydobywano z niej kredę i margiel, a nazwę i charakterystyczny piękny kolor jezioro zyskało dzięki obecności węglanu wapnia, który za to bierze się  z rozpuszczającego się kalcytu. Sporo chemii, na tym przedmiocie w szkole zawsze ratowała mnie przyjaciółka, więc tyle o rozpuszczaniach  wytrącaniach i o zgrozo jakiś przemianach wystarczy 🙂

Jezioro Szmaragdowe jest szmaragdowe i jest piękne  bo jest szmaragdowe i to mi najzupełniej już do szczęścia wystarcza

Ale wiadomo, samo jezioro to nie Puszcza! Life hack: Jezioro warto oglądać rano, zwłaszcza w taką ładną pogodę. Potem można zapomnieć o samotności, niewzruszonej tafli wody i foteczkach . Tłumy przybywają .

Z tego miejsca ruszyliśmy „zaliczyć” kilka ciekawych miejsc. Dzięki wiedzy i zamiłowaniu Kasi do historii załapaliśmy się na wysłuchanie garści wiedzy o tym miejscu tak ogromnej jak pojemność pufiakowej paszczy przy nieswojej misce chrupków.

Ogółem były to tereny niemieckie. I tak jak to miało miejsce w Wro i jego okolicach, za tamtych czasów kwitło tu życie , wzdłuż alejek można było znaleźć ławeczki do przycupnięcia a przy nich wesoło chlupotały fontanienki, sztucznie wezbrane bajorka a w niektórych miejscach to nawet wyrastały przestrzenie dla wystawiania sztuk… na betonowych łukach! I inne ciekawostki. W skrócie-gdyby było tu tak teraz tłumy turystów na leśnych ścieżkach były by o wiele większe a i zapewne mieszkańcy samego Szczecina chętniej wpadali by na przechadzkę.

Pomijając już te tematy poniemieckie Puszcza Bukowa skrywa wiele niesamowitych miejsc. Pełną parą szło tu wydobycie i po tej działalności pozostało sporo budowli. Tunele, wiadukty.. Plącząc się po niezliczonej ilości ścieżek i ścieżynek można co chwila natrafiać na coś ciekawego.

Ja przed wyjazdem przejrzałam co tam mówi moja ulubiona mapka mapy.cz . Mówi dużo i  nawet bazując tylko na niej i tak wyznaczając azymut wędrówki nie będzie można narzekać na nudę.

Jeśli macie ochotę w trakcie wędrówki po Puszczy Bukowej złapać jakieś dodatkowe info polecam zabawę w geocaching. Nie wiem czy wiecie, że przy (w sensie w apce) większości skrytek, ten kto je zakładał bardzo często zamieszcza opis miejsca, ciekawostki,fakty historyczne.. Nawet jeśli w danym momencie brakuje nam czasu na same poszukiwania , warto zobaczyć co też kryje się w opisie kesza . Taka ciekawostka.

Czas spędziliśmy w Puszczy bardzo przyjemnie, nie mówiąc już o tym , że miałam okazję na żywo porozmawiać z Kasią. Serio, blogowanie to mega fajna sprawa, gdyby nie to, pewnie nie miałabym okazji poznać tak pozytywnych i ciekawych ludzi.

Czy polecam  to miejsce? Zdecydowanie ! Dla nas była to wisienka na torcie szczecińskiej eskapady. Zdecydowanie polecam wybrać się i to na dłużej, bo na pewno nie zabraknie miejsc do odwiedzenia. Ja nadal w moim notesiku mam sporo niezaliczonych miejsc, które czekają na kolejną wyprawę w te rewiry

2 Comment

  1. Magda says: Odpowiedz

    Tylko pozazdrościć, oczywiście pozytywnie 🙂 Narobiłaś mi chęci na poznanie tego miejsca. Szkoda tylko, że moje psy, nie lubią długich podróży.

    1. pufoswiat says: Odpowiedz

      to jest problem natury problematycznej jeśli też masz daleko 🙂 Ale na początku Bu bardzo źle znosiła jazdę autem. wariacji żołądkowych nie było ale psychika cierpiała mocno. Więc takie dalsze wypady dzieliłam sobie na etapy. Podróż mi się wydłużała i nie miałam takich zasięgów ale u nas to i trening samochodowy podziały 🙂 Może i Wam sie uda ! Nie lubią bo nie lubią tak ideologicznie czy są perturbacje żołądkowe? a na razie powiem Ci,że często się okazuje że ma się pod nosem fajne miejscówki tylko trzeba trochę poszukać po mapach, portalach 😉

Dodaj komentarz