W kupie siła

Odkąd pojawiła się u nas piesa, odkryłam ile istnieje rzeczy, które można robić z sierściokiem. A jest ich ogrom. Jednak wszystkie je dzielę sobie na 2 kategorie:
  • te, w których Puf mi towarzyszy czyli wyjścia w najróżniejsze miejsca – od kawiarni po galerie sztuki, wyjazdy itd.
  • te, w których to ja jej towarzyszę

Do tych drugich należą spacery. Poza sporadycznymi wyjątkami, kiedy wychodzimy tylko na tzw. szybkie siku, każde wyjście jest nastawiona na węszenie, obwąchiwanie, dreptanie, eksplorowanie, witanie się z innymi psami. Jeśli Puf ma dostarczone wystarczająco dużo bodźców, nie musimy być na spacerze bardzo długo, żeby pies był zadowolony, a po powrocie do domu grzecznie leżał w pontonie i zbierał siły przed kolejnym wyjściem.

Zaraz po wzięciu Pufy odkryłam, że nie za bardzo lubi obcować z większymi od siebie psami. Dotyczyło to nawet kurtuazyjnego obwąchania się, o zabawie nie było mowy. I co tu robić kiedy wszyscy wokół mają brytany a nasza mała kulka trzaska focha? A ja tak bardzo chciałam postać sobie z innymi psiarzami, pogadać, kiedy nasze psy biegają wokół, bawiąc się 🙂 Wniosek i recepta była jedna: trzeba Pufę socjalizować i z większymi przedstawicielami gatunku i ze stadem, bo to stanowi problem po dziś dzień, jakoś sucz tłumów nie lubi.

Początkowe obawy jak i gdzie to robić rozwiały się bardzo szybko. Okazało się że Wrocław psimi, zorganizowanymi spacerami stoi i jedyna mała niedogodność to potrzeba przemieszczenia się w inny zakątek miasta. Tak zaczęło się nasze uczestnictwo w tych że spacerach.
Różnica w zachowaniu Pufy – ogromna. Piesa odkryła chyba, że nie wszystko większe od niej jest niebezpieczne, a i czasami pobawić się można z więcej niż jednym kolegą.

I patrząc na korzyści płynące ze wspólnego spacerowania, tak dla psa jak i dla człeka – ile ja nowych znajomości zawarłam, ile wiedzy zyskałam, o dysputach na wszelakopsie i nie tylko tematy nie wspominając! Dziwi mnie tak mała frekwencja na nich! Biorąc pod uwagę wielkość Wrocławia, ilość właścicieli psów, odejmując tych którzy nie mogą lub nie chcą się przemieścić żeby dojechać na miejsce spaceru to i tak bardzo niewielu bierze udział w takich spotkaniach. Nie wiem czy jest to może kwestia słabego przepływu informacji, nie każdy ma na Facebooku „zalajkowane” tysiąc pięćset psich stron, nie każdy jest członkiem bóg wie ilu psiolubnych grup, ale mimo wszystko…

Z drugiej strony widzę nie tylko brak informacji ale i niechęć (!) do międzopsich kontaktów. Dla mnie najważniejszą częścią spaceru, z której bardzo się cieszę jeśli się odbędzie, jest kontakt Pufy z innymi psami. Nie tylko zabawa, bo hrabina nie zawsze i nie z każdym ma ochotę pohasać, ale nawet samo przywitanie się. Pufiok uwielbia witać się z psimi znajomymi, potrafi podbiec do innego psa z taką radością, jaką normalnie osiąga chyba jeszcze tylko na dźwięk otwieranego pudła z groszkami 🙂 Ale praktycznie w każdym tygodniu spotkam się z sytuacją gdzie mój pies machając ogonem z intensywnością małego wiatraczka podchodzi do jakiegoś psiaka, na co jego właściciel jak najszybciej odciąga swojego psa.

Za każdym razem zastanawiam się wtedy nad wyglądem psa i swoim. Rozumiem, że moje spacerowe, wyjściowe dresy nie są reprezentatywnym odzieniem, no ale proszę! Puf zawsze wyszczotkowany, na sparszywiałego, wściekłego sierścioka nie wygląda. I tak jak jeszcze zrozumiem, że inny psiak może być agresywny, lękliwy, chory, w trakcie leczenia itp., tak widząc psa chętnego do przywitania się, odciąganego na siłę, zachodzę w głowę dlaczego jego właściciel tak robi? Na razie nie znalazłam na to odpowiedzi, nigdy nie zdążę zapytać, może faktycznie to my jakoś nie zachęcamy do kontaktów? 🙂

(Zdjęcia, które udało mi się zrobić na kilku ostatnich „stadnych ” spacerach. Niech mi ktoś spróbuje powiedzieć, że te psy się tutaj źle bawią :))
(Pufiok w grupie – duma mnie rozpiera, tak że pęc można 🙂 Jak widać ma się dobrze, nawet na spacerach na których jest najmniejszą przedstawicielką gatunku. I jak widać wielkość kolegów nie przeszkadza jej popróbować żebrów, bo może akurat coś spadnie.)
Jeśli ktoś jest z Wro, a jeszcze nie zna tych adresów, odsyłam, głównie na FB, to z nimi do tej pory udało nam się, albo bardzo chcemy pospacerować, kiedy tylko zgramy się dniem wolnym z terminem spaceru. Mam nadzieję, że nawet na tych jesienno-zimowych edycjach będzie coraz więcej piesów, tak Puf jak i ja jesteśmy bardzo chętne do zawierania nowych znajomości 🙂
  • Piknik na 4 Łapach
  • Organizują nie tylko Piknik na 4 Łapach ale i wspólne spacerowanie, często w towarzystwie behawiorystów, jest okazja żeby przy okazji zasięgnąć porady.
  • Zdobywamy Tereny
    Spacery po „dzikszych” terenach niż tylko parki, dłuższe dystanse, można odkryć zupełnie nowe, dotychczas nieznane trasy spacerowe.
  • Putek. Ski-Putek
    Pieseł i jego Pani również dostarczą okazji do stadnego hasania a i porady można od nich zebrać czyli korzyść jeszcze większa.
(Jeśli kojarzycie jeszcze jakiś organizatorów psich spacerów – piszcie, chętnie się dowiemy, dopiszemy, może akurat ktoś się o nich dowie i wpadnie, no i przede wszystkim my chętnie wybierzemy się na kolejne człapanie :))
Poza tym myślę, że wiele miast, podobnie jak Wro, ma na FB grupy psio-spacerowe, do których warto dołączyć i chociaż co jakiś czas umówić się z kimś na wspólne dreptanie 🙂 A to na co ja cały czas liczę to to, że i w Ostrzeszowie, czyli mniejszej miejscowości, w której spędzamy 2-3 dni w tygodniu też w końcu dorobimy się jakiejś ekipy spacerowej bo na razie Puf cierpi przez te dni na chroniczny niedobór kumpli do zabawy, a ja nie mogę dojść dlaczego na propozycję spaceru czy wspólnego poćwiczenia sztuczek i małego rally – o na naszym pełzającym poziomie, rzuconą na forum odzew był zerowy :/

Dodaj komentarz