Zakochać się w Izerach – Smrk na rozruch

Wstyd się przyznać ale do tej pory nie było okazji do wybrania się w Góry Izerskie. Trochę za daleko na wypad jednodniowy dla kogoś kto nie lubi zrywać się z łózka o 5 rano, a w ramach urlopu jakoś wybierałam inne destynacje, często odleglejsze. Izery czekały na właściwy moment, owiane mitem naleśników z jagodami, wyjątkowych widoków i szlaków. Czekały i się doczekały, bo tegoroczny urlop poświęciliśmy właśnie im. Co z tego wyszło? Czy przypadkiem nie czekałam zbyt długo z przyjazdem, katując się zdjęciami z tamtejszych ścieżek i tych nieszczęsnych naleśników? Czy przypadkiem nie wyrobiłam sobie zbyt górnolotnego pojęcia o tym miejscu? Takie wątpliwości towarzyszyły mi kiedy już pierwszego dnia zostawiliśmy białasa na parkingu przy dolnej stacji kolejki gondolowej w Świeradowie (ulica Źródlana 7, koszt: dyszka za cały dzień). Ale nie ma co gdybać, trzeba pakować się w te góry i zobaczyć co z tego wyjdzie.

Jakoż że to był nasz urlop i dostałam bardzo jasne i dosadne wytyczne co do właściwej interpretacji tego słowa względem tego, co stadku zaplanuję, postanawiam się nabytą widzą podzielić:

Urlop to czas kiedy się wypoczywa, relaksuje, a założone trasy nie mogą przekraczać dystansu oraz stopnia trudności, po którym nasada nóg spotyka się z uszami, czyli fajno fajno, ale z rozsądkiem, z czasem na fotki, a nawet przerwę na ciasteczka zbożowe <3

W myśl tez zasady postanowiliśmy na Stóg Izerski nie wchodzić, a wjechać. Taka mała oszczędność energii + osobiste sprawdzenie jak to jest z tą psioprzyjaznością kolei gondolowej. Przynajmniej tej.

Cena przyjemności:

  • 35 zł (30 ulgowy) w górę
  • 25 zł (20 ulgowy) w dół
  • 35 zł (30 ulgowy) w obie strony
  • Futra bujają się za darmo

Wjechani i uraczeni widokami postanowiliśmy przedreptać na Smrk. Spod schroniska na Stogu Izerskim, szlakiem zielonym przez Łącznik,  aż na szczyt z wieżą widokową. Trasa spacerowa, praktycznie żadnych bardziej wymagających podejść.

Ponieważ nie lubimy wracać tą samą trasą wybraliśmy powrót szlakiem również zielonym, ale kierując się na północ, zahaczając o Czerniawską Kopę i dalej przez Czerniawę Zdrój. To był bardzo dobry wybór – na całej trasie nie spotkaliśmy nikogo, mimo że w okolicy Smrka pystawo nie było. Najbardziej lubi takie górskie spacery 🙂

Z Czerniawy, przez punkt zaburzeń grawitacyjnych, przez ok 2.5 kilometra idąc drogą asfaltową doszliśmy do punktu wyjścia. To była dobra trasa na cieplejsze dni – większość czasu szliśmy osłonięci od słońca, leśnymi ścieżkami, drogą bez dużych przewyższeń, w większości schodząc. W sam raz na rozruch i początek poznawania uroków Gór Izerskich 🙂

2 Comment

  1. Dzięki za inspiracje! 🙂 Góry kojarzą mi się jakoś przede wszystkim z południem Polski (Tatry, Pieniny) i przede wszystkim w tamte rejony jeździłam. Muszę przyznać, że po Twoim wpisie Góry Izerskie mnie zaciekawiły. A te naleśniki… Brzmi pysznie! Polecasz jakieś konkretne miejsce, w którym można je zjeść? 🙂

    1. pufoswiat says: Odpowiedz

      Witaj! uff właśnie rozruszałam zakwasy po weekendowych zawodach dogtrekkingowych więc mogę Ci odpowiedzieć na najistotniejsze pytanie podczas każdej wyprawy, przynajmniej moim zdaniem:) gdzie zjeść coś dobrego, w tym wypadku naleśnika. Koniecznie w Chatce Górzystów! Podobno można tam podjechać autem ale karteczka przy okienku do zamawiania „zmotoryzowanych nie obsługujemy” mówi wszytko- pysznie zje każdy górzysta, górski ludek i dreptacz. My specjalnie obraliśmy to miejsce jako cel wyprawy , przez owe naleśniory, idąc ze Świeradowa, ale można też dojść w to miejsce z Jakuszyc. Niestety w samym Świeradowie nic urywającego kubki smakowe nie spotkaliśmy ale to chyba przez naszą super miejscówkę noclegową. Rzadko kiedy z taką lubością stoję przy garach jak tam !
      Miło mi że podsunęłam jakiś pomysł na wyprawę, jeśli uda Ci się tam wybrać, koniecznie daj znać. Uwielbiam góry za to , że niezależnie ile razy byłabym w jakimś miejscu, zupełnie inaczej je odbieram… kolory, zapachy, światło, pora roku .. <3

Dodaj komentarz