Przed siebie donikąd- Bystrzyca Górna

Czy każda wyprawa musi mieć jakiś wielki cel?

Czy każda musi prowadzić na jakiś szczyt?

Albo czy po drodze trzeba coś „zaliczać”? wieże widokowe, ruiny..?

Zdecydowanie nie! Czasem warto wybrać się GDZIEŚ tylko dla samej wędrówki, szlaku i okolicy. Tylko po to, żeby ładny dzień spędzić w przepięknych okolicznościach przyrody, wędrując z przyjaciółmi.

I taki właśnie miałam plan. Nic wielkiego po drodze, ale szlak taki, że koniecznie musicie się też tam wybrać! A więc zaczynamy!

Wyprawa to okolice Bystrzycy Górnej lub jeśli ktoś woli szerszym gestem – na wschód od Zagórza Śląskiego 🙂

Na mapce zaznaczyłam Wam zatoczkę koło cmentarza. Na kilka aut, trzeba przeskoczyć przez tory, które aktualnie są remontowane więc uwaga na niskie zawieszenie .

Stąd ruszamy na naszą pętlę. Od razu wskakujemy na prowadzący pod górkę szlak żółty (kolory spójne mapy.cz i real). Ścieżka prowadzi pod górę, bez szaleństw ale stabilnie coraz wyżej z momentami mocniejszego podejścia. Tuptamy po klasycznej leśnej ścieżce, pod osłoną drzew, więc nawet latem nie powinno doskwierać nam tu słońce. Są za to prześwity, które przy dobrej pogodzie zapewnią fajne, dalekie widoki.

W tych okolicach już kiedyś byliśmy. Rzut kamieniem stąd mamy WałbrzychGłuszycę … które ściągają większą część ruchu turystycznego. I ok, w końcu sami nie raz tam dreptałyśmy !

Ale czasem jest też taki czas, kiedy mamy największą ochotę na to, żeby pobyć sam na sam z naturą, ze szlakiem. Nie spotkać nikogo. Słuchać lasu, móc usiąść na pieńku i robić wielkie nic przez jakąś  chwilę. W takich chwilach wybór mniej popularnej okolicy jest jak zbawienie.

Przez całą naszą wędrówkę nie spotkaliśmy nikogo. Nasz żółty szlak przeprowadził nas na początek obok szczytu łysej Góry, Gołogóry, żeby spokojnie sprowadzić nas do ostrego zakrętu w kierunku Jeziora Bystrzyckiego.

Tu następuje niespodziewany zwrot akcji. Zamiast schodzić do Jeziora, robimy zwrot przez lewe ramię i wchodzimy na nieoznaczoną an mapach cz kolorystycznie ścieżkę, która w realu okazuje się uroczym szlakiem zielonym, będącym szerokim, dobrze utrzymanym duktem, po którym nawet przejechał samochód. Wesoło tuptając, lekko z górki, po przyjemnej trasie dochodzimy do szlaku czerwonego. Można powiedzieć , że na tych 12 km zaliczamy wszystkie dostępne  w okolicy kolory szlaków 🙂

Jedno można powiedzieć- droga sama ucieka spod butów . I mimo, że ostatni odcinek- podejście a zwłaszcza fragment zejścia czerwonym i przeskoczenie znowu na żółty, na wysokości Łysej Góry wymagało trochę zwolnienia i bardziej wnikliwego patrzenia pod nogi , czy przypadkiem pod warstwą liści nie skrywa się jakiś korzeń..

to zdecydowanie polecam Wam przespacerowanie się tędy!  Mimo , że górki nie są bardzo wysokie, nie są też zupełnie płaskie. Znajdziecie tu trochę podejść, ale takich, żeby nie wypluwać płuc, widoki, piękne ścieżki.

I może nie doszliśmy do żadnego konkretnego punktu, nie było niczego „wow” po drodze , ale zdecydowanie jest to okolica, do której warto wracać 🙂

      • start: Bystrzyca Górna, koło cmentarza
      • dystans: 12 km
      • brak bardzo ostrych podejść , choć jest kilka momentów
      • mało ludzkości po drodze

Dodaj komentarz