Calibra, karma dla małych ciałem, wielkich smakiem. Top For Dog

Lubię nowości. Co poradzę. Lubię nowe miejsca, smaki. I lubię nowości pieskowe. Nie tylko gadżety.
Z każdych psich targów wychodzę z jakimś nowym jedzeniem dla dziewczyn, najlepiej takim, o którym jeszcze albo nie słyszałam, albo dopiero co mignęło mi jako coś zupełnie nowego na rynku. Nie żebym wielce chciała eksperymentować na psach. Aż tak to nie. Ale często odkrywam, że te mniej znane jeszcze marki są o wiele lepsze niż te znane molochy.Składem, ceną, podejściem do konsumenta. Nic tylko jeść .

Ponieważ akurat powoli kończyła nam się nasza karma dla małych psów, którą używam jako dodatku, nagrody kiedy ćwiczymy czy na spacerach , z przyjemnością zezwoliłam Suczą na przeprowadzenie testów nowej karmy Calibra. Dla Top For Dog. Pozwoliłam, bo wiadomo, że główny ciężar odpowiedzialności i zadań z testowaniem związanych spoczywa na psich barkach. Ja tylko klepię tekst podsumowujący i robię fotki. To dziewczyny wydają ostateczny werdykt. Jak więc wypadła karma Calibra?

Zacznijmy od danych technicznych,jak zwykle. Trzeba wiedzieć z czym ma się do czynienia.

Dziewczyny przede wszystkim zajadały się karmą w wersji rybnej z łososiem i śledziem. O TĄ. To nasza pierwsza całkowicie rybna karma i przyznam się, że miałam podwójne obawy. Z jednej strony Bu nie jest fanką ryb. Surowe musi mieć pokrojone na ultra małe kawałki, a najlepiej zmielone, żeby  z łaski je zjadła. Czyste przeciwieństwo Pufy, która nawet flądrę z radością zjada, choćby rzucić ją jej w całości (kojarzycie flądry? takie śmieszne, płaskie, z bardzo nieprzyjemną w dotyku skórą . Nooo… to Pufce to ani trochę nie przeszkadza 😛 )
Nie ma obiekcji ale ma wrażliwy brzuszek. Lubi zjeść nawet to co na pozór nie do końca jadalne- mąkę na sucho czy gofrownicę, ale równocześnie kiedy już je prawdziwe pieskowe jedzenie, jeśli tylko skład jest średniany, albo po prostu coś nie jest tak jak jej pasuje, mamy przeboje żołądkowe. Moja mała rozpieszczona, wrażliwa brzuszkowo hrabianka.

Z obawami lekkimi więc z jednej strony i z woreczkiem na kupsztale w ręce z drugiej, zaczęłam dystrybucję karmy. U nas pełni ona przede wszystkim rolę smaczków treningowych. Ale ja mam miękkie spożywczo serduszko i granulat sypie się na grubo. A to za przywołanie, lub w przypadku Pufy NA przywołanie. A to za drobne ćwiczenia, przypomniane komend i oczywiście- za foteczki! żadna supermodelka za darmo nie będzie pozować, tym bardziej te moje. Więc suma summarum całkiem sporo, jak na dodatek, tego u nas schodzi. Na tyle by spokojnie sprawdzić reakcje żołądkową. I mieć pewność czy w sytuacji awaryjnej mogę bezpiecznie podać ją jako podstawowy posiłek. Bo barferem to ja jestem ale ostatnie lata i badania krwi pokazały, że konserwatyzm u nas nie przejdzie. Jeśli nawet stawiam na rzęsach z suplami, wyliczeniami, zawsze w nadaniach krwi wyszły jakieś odchylenia. A odkąd moje wiejskie kundelki dostają też na luzie chrupki, wyniki są przepiękne. O sierści i samopoczuciu nie wspominając. Więc nie mam w planach nic zmieniać ale w takiej sytuacji muszę szczególnie dbać o jakość chrupek.

A więc karma się sypie a ja obserwuje. I już całkiem długo i często dosypuję ją do mojej saszety spacerowej i wszystko ładnie, pięknie i stabilnie. Nie powiem, jak na każdej karmie w zestawieniu z samym mięsem , kupsztale są większe. Ale nie ma bąków ani problemów ze sprzątnięciem tego, co suczydła narobiły. Wychodzi na to że udało mi się trafić na całkiem zacną karmę, która przypadła do gustu dziewczynom 🙂

Ponieważ wszelkie granulaty to u nas dodatkowa sprawa, zależy mi, poza jakością składu, na wielkości kulek. Wydaję je jako nagrodę, nie chcę więc przekarmiać dziewczyn.

A im mniejsze kulki tym więcej razy można je wydać jako nagrodę. Odnoszę przemożne wrażenie, że psom wisi czy groszek jest malutki czy większy. Dla moich psów liczy się sam fakt otrzymania nagrody . Więc niech będą jak najmniejsze.
Calibra którą testowałyśmy jest dedykowana dla małych predatorów , więc i wielkość granulatu jest adekwatnie mała. Widziałam już mniejsze, ale te nadal łapią się u nas na kategorię “można dawać na luzie wiele razy” 

Chrupki po kontakcie z palcami lekko je brudzą. Zostawiają lekko wilgotnawy nalot, trzeba się z tym liczyć i nie wycierać łapek w czyste spodnie

Ale czymże jest brudny paluch w kontekście dobrego żywienia pieska. Nic to, nic to! Nie ma nic lepszego niż możliwość dania Futrom czegoś dobrego, czy to jako posiłek podstawowy, czy jak u nas- jako smaczki, dodatki tudzież alternatywa na sklerozę. Również kiedy zapomni się rozmrozić mięso. A tak też bywało i wtedy mój tyłek i wyrzuty sumienia na widok głodnych oczu suczydeł ratowała mi właśnie sucha karma.
Została wiec ona sprawdzona bardzo wnikliwie, w różnych ilościach podaży. Bywały dni gdzie spadło ledwie kilka groszków za przywołanie na spacerze, a bywały spacery z bazylionem zdjęć, za które trzeba było nagrodzić modelki. I były rzeczone ataki sklerozy, które najlepiej pokazywały stopień przyswajania granulatu.

Wniosek jest taki, że Calibra dostaje rekomendację do zostania z nami na dłużej. Konkretna porcja jedzie też do Matki Mojej. Ponieważ czasami dziewczyny jadą tam na wywczas, i tam musi być zapas smaczków dla nich. A uwierzcie mi, gdzie jak gdzie ale TAM musza mieć idealne kupy i nie mieć akcji brzuszkowych bo jakby robiły po jedzeniu jakieś akcje, moja stała miejscówka do zostawienia bezpiecznie psów mogłaby być zagrożona 😛

Calibrę ze spokojnym sumieniem mogę Wam polecić. Jeśli jeszcze nie znacie tej czy innych ich karm warto zerknąć, zapoznać się . Może i Wy, jak my, dokonacie spożywczo chrupkowego odkrycia 🙂

Top For Dog / Calibra

Dodaj komentarz