Praga z psem- sielsko miejsko

Praga! moje marzenie na liście miejsc do odwiedzenia z psem od lat! Czekałam zdecydowanie za długo i teraz, kiedy już udało się w końcu wybrać na szybki, 3 dniowy wypad żałuję przeogromnie

Tego, że tak koszmarnie długo zwlekałam z tą wyprawą! Praga totalnie mnie urzekła. Wciągnęła nas, wessała mnogością możliwości, nawet przy tak krótkim pobycie. Zauroczyła różnorodnością i otwartością. Jeśli miałabym polecić jakieś miasto na wypad z psem, gdzie przy mądrym planowaniu oboje będziecie czuć się dobrze, Praga wyrywa w każdej możliwej kategorii.

Na początek podrzucę więc Wam propozycje miejsc do odwiedzenie przy okazji krótkiego pobytu. My, ze względu na skład ekipy, zrobiłyśmy sobie bardzo chillowy wypad. Na luzie, bez pośpiechu zwiedzania. Z czasem na zatrzymanie się, wypicie kawki , spotkanie. Ale odwiedziłyśmy też najważniejsze punkty centrum i to je Wam tu zostawiam. Na zachętę. Jeśli będziecie mieć więcej czasu niż my, albo jeśli będziecie poruszać się szybciej, może to będzie temat na rozruch? tak czy siak, przed Wami:

Nasza miejska Praga, czyli co na pewno “zaliczyć” kiedy już tu będziecie !

*o tipach z parkowaniem itp będzie oddzielny wpis, dajcie mi chwilkę, na razie skoncentrujmy się na oglądaniu, a nie na kminieniu co tu zrobić z piesowozem 😉

Na początek zielenina. Oj tak, kiedy jadę do miasta z psem, zwłaszcza planując większe pochodzenie, staram się zahaczać o tereny zielone jak najczęściej. Daje to wytchnienie i człowiekowi i psu. Nie mówię już o cieniu i zupełnie innym powietrzu, bo jak dla mnie , wypad do miasta w gorące dni, razem z psem, nie wchodzą w ogóle w grę. Rozgrzane chodniki, większe turystyczne zaludnienie, to na bank nie jest środowisko, w którym pies będzie czuł się dobrze. A przecież taki wypad ma być przyjemny dla całej ekipy 🙂

My naszą Pragę łyknęłyśmy na początku maja. Poza jednym, cieplejszym dniem, miałyśmy szczęście do lekkiego chłodu i zachmurzenia, co było idealne dla wszystkich. Niemniej całą zabawę z poznawaniem miasta zaczęłyśmy od

Petrinske Sady

Wzgórze Petrin, wznoszące się na 300 m w sąsiedztwie Hradczan to rozległy zielony teren, mix parku, ogrodów. Z wijącymi się na szczyt ścieżkami, zakamarami, których jest tu mnóstwo, a które skrywają rzeźby, jeziorka i których wszystkich nie udało nam się zwiedzić. Postawiłyśmy na spokojne wkulanie się na szczyt z zahaczeniem o Mur Głodowy, machnięty w latach 1360–1362 przez Karola IV, w ramach wzmocnienia fortyfikacji Zamku na Hradczanach i Małej Strany. Teraz to idealne miejsce do fotek 😀

Ha ! ale jeśli myślicie że polecam Wam jakąś sporą zieloną plamę w samym centrum Pragi tylko dla ścieżek i ewentualnych parkowych atrakcji to się mylicie ! Kryje się tu coś jeszcze. Coś wysokiego, do czego musiałyśmy dodreptać. Kto mnie zna ten wie, że z europejskich miast moje serducho zostało w Paryżu. Przeprowadzać się tam nie chcę, z psem nie byłam, ale coś jest w Paryżu co zawładnęło moim sercem i myślami i boleję przeokropnie, że chwilowo nie udaje mi się powrót tam. Rozumiecie więc, że kiedy tylko zobaczyłam, że na szczycie górki postawiono replikę wieży Eiffla w skali 1:5 (Petřínská rozhledna) MUSIAŁAM tam się dostać ! Na wieżę o wysokości 58,70 m można wejść po 299 schodkach a nawet wjechać windą  :

godziny otwarcia:

styczeń – marzec – soboty i niedziele 10 – 17
kwiecień codziennie  10 – 19
maj- sierpień codziennie 10 – 22
październik codziennie 10 – 18
listopad – grudzień  (sobota i niedziela) 10 – 17

cena to: dorośli: 60 CZK / dzieci 3-15 , studenci i emeryci 40 CZK / Rodzinnie ( 2 dorosłych +2 dzieci) 60 CZK / dzieci 0- 3 20 CZK

tip: Na szczyt wzgórza można wjechać, a wedle info m in od Wrocław na 4 łapach, można wjechać kolejką. Pokrywałoby się to z info o biletach – wystarczy posiadanie biletu na komunikację miejską Pragi, w tym bilecik czasowy. Skoro więc Futra jeżdżą praską komunikacją, to w tym. Kolejka zaczyna swój wjazd na ulicy Újezd (tramwaje  9, 12, 20 i 22 )  Kursuje codziennie między 9 a 23:30 (kwiecień- październik ) /  9 a  22:20  (listopad- marzec) . Odjazd co 10-15 minut.

Jak już nasycicie się zielenią możecie zejść z górki wprost na

Hradczany

Czyli Wzgórze Zamkowe, to dzielnica przepiękna, choć zatłoczona. My strategicznie rozdzieliłyśmy ją od Petrinu, choć leżą zaraz obok siebie. Zależało nam ze względu na Bu by to miejsce odwiedzić z samego rana. Trafiłyśmy na średnią pogodę, co dodatkowo działało na naszą korzyść, odludniając te okolice. Wybierając się na zwiedzanie Pragi trzeba mieć jedną świadomość – wzgórza i podejścia. Tego się tutaj nie uniknie. Można kombinować i iść na około, można jak my- stawić czoło swoim słabościom i wspinać się po schodach. Kiedyś nie było by to problemem, ale teraz ze względu na skład ekipy- Bu, Matka Moja, ceniąca sobie posiadane zasoby energii i ja, hodująca arbuza, zwaną pieszczotliwie Fasolą. Dream Team kulający się w tempie spacerowym i uważnie planujący każdy etap wypadu 😀

Wejście na same Hradczany jest darmowe, ale przy wejściu czeka na nas kontrola osobista- okazanie plecaka, przejście przez bramki do wykrywania metalu. Pieski mają mieć kaganiec (przyznaję się – po wejściu pod katedrę obszczekała nas jakaś agresywna chiłka bez kagańca, widziałam też inne piesku bez naryjka i ze względu na prawie pustki zdjęłam Bu narzędzie tortur. Mamy średnio zrobiony temat :/  Bu była prowadzona na możliwie jak najkrótszej smyczy przy samej nodze, nie musiałyśmy się też praktycznie z nikim mijać, nawet z ludźmi. Uroki wczesnej pory 🙂 podczas robienia zdjęć minął nas patrol policji, ale chyba widząc pozowanie Bu i fakt że po foteczce od razu ją zapięłam, uznali że nie trzeba nas upominać 😉 Jednak kaganiec był i został nałożony przy wychodzeniu, przy przejściu przez wąskie, przejście pełne już ludzi czekających na wejście. Miejcie więc to na uwadze- naryjek musi być razem z Wami

Ciekawostka: przez wiele lat Hradczany nie były dzielnicą jak teraz, a odrębnym miastem.

Info dodatkowe:

      • Złota Uliczka jest płatna i oblegana, my odpuściłyśmy. Miałyśmy wrócić po 17 (kwiecień -wrzesień i od 16 październik-marzec) , wtedy  zamykają się sklepiki, jest mniej turystów a wejście jest darmowe, ale zjadło nas zwiedzanie innych miejsc. Powiedzmy,  że to zostało nam na zaśkę 🙂
      • wejście do Katedry Św Wita jest płatne, ale za darmoszkę można zajrzeć do fragmentu nawy głównej. Piesku nie wolno
      • pamiętajcie o kagańcu
      • polecajka od Bu- uderzajcie tu w godzinach mało turystycznych. My oczywiście polecamy samo rano. To większy komfort i dla psa i dla Was (hej! fotki bez ludzi! totalnie warto!)
      • Hradczany z m in Katedrą św Wita, Złotą Uliczką itd są na wzniesieniu , co oznacza , że trzeba się tu wdrapać. albo na około i trochę po schodach albo szybciej ale bardziej po schodach.
      • na Południowe Ogrody Zamku Praskiego nie można z psem. taką tabliczkę spotkałyśmy i mimo, że nikt tego nie kontrolował, rzecz jasna nie pchałyśmy się tam

Ten etap zwiedzania miejskiego był dla nas wszystkich najbardziej męczący- schody, przymus bycia na krótkiej smyczce, nawet jak się jest ultra grzecznym pieskiem, wizja konieczności noszenia kagańca i niestety zwiększająca się później ilość ludzi wokoło. Uciekłyśmy więc w dół, bo wiadomo, że są 2 najlepsze kierunki do marszu - z górki i na południe- wtedy tak się człowiek czuje jakby też schodził. Nasze z górki na południe oznaczało azymut na

Most Karola i Stare Miasto

To co miałyśmy po tej stronie Wełtawy to Hradczany, Petrin i Mała Strana. Stare Miasto czekało na nas po drugiej stronie rzeki. A wiadomo, że jak się przeprawiać to w epicki sposób.
Most Karola stanął w miejscu innej, wcześniejszej przeprawy- Mostu Judyty. Wygrzebałam ciekawostkę, że ten stary most miał być miejscem spotkań czarownic. Myślę sobie, że mogły znaleźć inną miejscówkę, zwłaszcza jak się chce latać nago i odprawiać czary i przyzywać diabła, ale co ja tam mogę wiedzieć :p Po moście Judyty została do dzisiaj kamienna wieża Judyty, na brzegu od strony Małej Strany, która aktualnie,  razem z dobudowaną gotycką wieżą, stanowi wejście na Most Karola.

Ciekawostka nr 2 wiąże się ze zdobieniami mostu. Ma 16 łuków, 15 filarów i 30 rzeźb, w tym Nepomucena (jego często można spotkać na Dolnym Śląsku). łatwo go zlokalizujecie na moście- płaskorzeźba z pieskiem jest wymacana i świeci się złotem jak psu... tego .. nooo.. Z Nepomucenem wiąże się legenda którą zostawiam Wam o TUTAJ

Mało? To chodźcie na Stare Miasto i nie tylko !

Tu się dopiero zacznie ! Stare Miasto to kilka punktów obowiązkowych. Nasza trasa to takie małe plątanie się po uliczkach, z zahaczeniem o to co po prostu należy zobaczyć. Lubię tego typu zwiedzanie. Na spokojnie, z pogapieniem się na witryny, jeśli trzeba z ucieczką od tłumu. Nie trzymając się sztywno planu dajemy sobie szansę na małe (podkreślam- małe ! :p ) zgubienie się, odkrywanie i poznawanie. Kto wie na co się trafi 🙂

Z listu must have wyłuszczyłyśmy sobie : Praski Orloj , czyli zegar astronomiczny, z ruszającymi się figurkami - o pełnej spodziewajcie się pod nim tłumów. Poza tym Kościół Marii Panny przed Tynem, bo to też jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Pragi. Możecie wstąpić też do dzielnicy Żydowskiej Józefów, na którą nam zabrakło czasu i sił a która z opisu kojarzy mi się nieodparcie z krakowskim Kazimierzem

My na dobicie zdecydowałyśmy się wrócić na stronę Małej Strany, zaliczając jeszcze kilka punktów. Ale zanim zrobiłyśmy strategiczną nawrotkę, zaczęłyśmy nową misję poszukiwawczą. Jako absolwentka ASP nie mogłam sobie odpuścić małych artystycznych poszukiwań. Kto się trochę o sztukę otarł, słysząc hasło PGAGA- SZTUKA- PRZESTRZEŃ MIEJSKA z automatu widzi przed sobą jedno nazwisko -David Černý

Oj taaak. Jego po prostu nie można nie znać!  Zabawa w spacer śladami dzieł tego artysty to sama przyjemność. Jeśli jak my, podejmiecie się tego choćby na niewielką skale, uważajcie na różne mapki czy wypisy tych że dzieł w Pradze, które krążą po Internecie. Spora część prac tego twórcy pojawiła się czasowo i mimo, że aktualnie już ich nie zobaczycie, nadal "wiszą" na różnego rodzaju listach .

Ja nie mogłam odpuścić kilku. Szczególnie, że miałyśmy je pod samym nosem. Na początek KOŃ

 

Dyndający martwy koń z jeźdźcem w postaci nie byle kogo, a św Wacława, patrona Pragi, dumnie siedzącego na niezbyt żywym wierzchowcu jest albo, jak twierdzą jedni parodią, albo jak inni- dialogiem z najsłynniejszym przedstawieniem św Wacława. Dla mnie wersja Černego z 1999 roku jest o wiele ciekawsza. Dla niej przespacerowałyśmy się do Pałacu Lucerna .
W razie potrzeby nawigacji: Pasaż Lucerna- wejście od Vaclavskiego Namesti 38 lub Stepanskiej 1 * pies na sam teren pasażu bez problemu, wejście do poszczególnych sklepików to kwestia indywidualna danego przybytku handlu.

Praga skrywa całkiem sporo czasem dziwnych, ale zawsze przyciągających uwagę rzeźb Černego, my wybrałyśmy się po jeszcze jedną, o wiele większą i w liczbie mnogiej. uznałyśmy, że tematycznie nam nawet pasuje a i stoi przy terenie zielonym, więc z sam raz na oddech po chodzeniu wąskimi uliczkami Starego Miasta i Małej Stany

Pełzające dzieci , Wyspa Kampa

Niedaleko Mostu Karola, przy samej Wełtawie znajduje się park, nie tak duży jak Petrin, ale też dający miły oddech, cień i trawę z której wielką radochę miała przede wszystkim Bu. Na każdym miejskim wypadzie, jeśli jest dłuższy niż parę godzin, staram się zahaczyć na jakiś sensowny czas do parku. Dać Futrom chwilę na spokojne niuchanie, odpoczynek i odstresowanie się. Chwila na ławce, naturalna mata węchowa na chrupki z trawy i od razu można iść dalej zwiedzać . Pamiętajcie że komfort psychiczny psa jest ważniejszy niż plan zwiedzania

A jeśli przy okazji można zobaczyć tak epickie i wielkie rzeźby to już w ogóle ideollo. Tych tworów Černego, nie da się nie zauważyć 😉  Pełzają koło budynku Muzeum Kampa, są wielkie, miejscami wypolerowane macaniem i ... mają w twarzach coś niepokojącego 😉 Zdecydowanie must seen na spacerze po centrum!

Kiedy już będziecie koło gigantycznych bąbelków koniecznie zajrzyjcie na ulicę Velkopřevorské nám., na  Malej Stranie. Znajdziecie tu bardzo instagramową i znaną miejscówkę, a jeśli poczekacie chwilę, na bank uda się Wam cyknąć dobrą foteczkę na tle Ściany Johna Lennona.

Na pozór ściana jak ściana, obsmarowana warstwami graffiti. Jednak to miejsce historyczne, żyjące swoim niezależnym życiem też dzisiaj. W czasach komunistycznego reżimu na ten ścianie wyrażano niezależną twórczość, zaangażowaną w aktualną sytuację wokoło. Nadal właśnie na niej artyści przekazują swoje myśli i nastroje a jej wygląd zmienia się codziennie. Niczym żyjący, przemieniający się organizm .

Dodatek: koniecznie, bezwzględnie zaglądajcie w boczne uliczki,  zakamarki, zaułki. Ok, może nie te ciemne i śmierdzące ale na przykład zaraz (prawie w ) przy ścianie Lennona znajdziecie przejście do niewielkiego ogrodu, zaułku z ławeczkami, kwitnącymi na różowo krzakami i miejscem o nazwie Artisieme. Nie pakowałam się tam z Bu, ale zajrzałam sama, pooglądałam przepiękną ręcznie robioną ceramikę i nie tylko. Jest tu też kawiarnia Cafe de Paris ( nie byłyśmy, ale klimacik stoliczków kusił, gdyby nie to, że zaliczyłyśmy wcześniej przydziałową kawkę, pewnie byśmy tu się też rozsiadły) Tak więc nie spieszcie się , miejscie oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, co akurat Was wciągnie 🙂

Praga skrywa w sobie mnóstwo magicznych miejsc. Odwiedzona w dobrym momencie, jeśli uda Wam się trafić na trochę mniejsze zaludnienie, przywita Was psiolubnością, otwartością . My spędziłyśmy tu 3 dni. O zoo i jedzeniu oraz paru spostrzeżeniach dodatkowych napiszę Wam w oddzielnym wpisie. To miasto zdecydowanie zasługuje na miano jednego z najpiękniejszych w Europie i na pewno warte jest odwiedzenia , również  z Futrem. Jeśli tylko poświęcicie chwilkę na dobre zaplanowanie dnia, taki wypad będzie wielką przyjemnością i dla Was i dla psa. Ja jestem pewna, że Busi się podobało i że czas spędzony tutaj był dla niej przyjemnością , pełną nowych , ciekawych doznań- od wizualnych i zapachowych po smakowe 😀

2 Comment

  1. Ja twoja miłosć do PRagi rozumiem całkowicie. I tak jak kocham Irlandię (choć trudno tam z psem pojechać) tak w kategorii miasta wygrywa właśnie ona – stolica Czech. Piękna, tajemnicza, z mnóstwem historii zapisanych wszędzie dookoła ale i z zielenią i psiolubnymi miejscami. Wstyd mi się przyznać ale o David Černý nie słyszałem. ;( Ale ale Jest tego jeden wielki plus. Musze znowu pojechać do Pragi!

Dodaj komentarz