Syta micha- suszki ze smakiem

Jeszcze się taki nie urodził, co by nie lubił czegoś słodkiego. Jakiejś przekąski, czegoś pycha. Akceptuję fakt, że nie tylko czekoladą człowiek żyje. Sama wolę serniczek, szarlotkę a za dobry deser typu panna cotta  potrafię się pięknie uśmiechnąć 🙂 Nikt mi nie wciśnie kitu, że nie posiada takiej nadprogramowej rzeczy w menu która sprawia mu radochę jedzeniową. No nie uwierzę i już .

Zakładam, że moje psy w tematyce spożywczej są całkiem normalne , tak jak ja 😉 Lubią przekąsić coś, zwłaszcza dodatkowego 😀 A przy takich chęciach wkraczam ja, wybierając im coś do wszamania , co będzie nie tylko dobre ale i zdrowe.

Na szczęście w moim dążeniu do sprawiania radości psom, z jednoczesnym trzymaniem ich w zdrowiu, mam wsparcie.  Na rynku pojawiają się producenci, którzy rozumieją te potrzeby i wychodzą im na przeciw. Jedną z takich firm zdecydowanie jest Syta Micha. Polska marka, dla mnie dość nowa. Jak sami o sobie piszą, stawiają na naturalne produkty, a składy smaczków montują w porozumieniu z psim dietetykiem.Wielki plus!

Dziewczyny miały okazję sprawdzić na samych sobie jedną z linii produktów Sytej Michy. A ja , jako naczelny podawacz smaczków, wszystko obserwowałam i wyciągnęłam wnioski.

No to lecimy- jakie konkretnie smaczki skonsumowały dziewczyny

Psiakersowe smaczki, bo to właśnie one rządziły u nas w ostatnim czasie, to ciasteczka dla psa. Bazują na suszonym mięsie i dodatkach. Do każdego mięcha dorzucono jakiś update. Całość, niezależnie od smaku zamknięto w formie płaskich patyczków.

I tak do wyboru miałyśmy:

      • Łosoś z gruszką – 75% mięso łososia, 25% gruszka
      • Cielęcina z morelą– 75% cielęcina, 25% morela
      • Dzik z burakiem– 75% mięso dzika, 25% burak
      • Kaczka z jabłkiem– 75% mięso kaczki, 25% jabłko
      • Królik z bananem– 75% mięsa z królika, 25% banan

W kwestiach technicznych trzeba zaznaczyć parę rzeczy. Psiakersy pakowane są 100 gramowymi porcjami. Siedzą w foliowych torebkach ze strunowym zapięciem. Mimo, że należą do kategorii “suchot”, fajnie że takie zamykanie jest. Nie tylko nie wietrzeją, ale i łatwiej wrzucić je do plecaczka, bez zagrożenia gonienia ich na dnie torby 😉

Każdy ze smaczków to plaskaty patyczek o długości ok 15 cm . Wszystkie, poza wersją z morelą są suche i łatwo łamliwe. Nie są to ultra twarde patyczki, których ja nie przełamie a psy będą jeść w nieskończoność. Te daje się dość łatwo przełamać i podzielić na mniejsze kawałki. Może nie maciupkie jak na trening, ale jako mniejsza nagroda spokojnie dają radę

Zapachy. Sporo “suszków” i twardszych smaczków ma ten minus, że ich zapach uniemożliwia podawanie ich poza domem lub w miejscu publicznym niezpasionym permanentnie, na przykład w knajpesie.

Psiakersy plusują brakiem intensywnego zapachu.

Nie znaczy to, że są bezzapachowe. Ale jest to poziom nieszkodliwy dla wszystkich wokół. Można bez obaw rzucić go do psiej paszczy w kawiarni, bez psucia innym kontemplacji linii zapachowej na przykład dripa na Gwatemali, if You know what I mean 😉

Podejrzewam, że znośność zapachową zawdzięczają również temu, z czego są zrobione. (Patrz wyżej skład) Każdy jeden Psiakers to mięso mięśniowe, a nie podroby. Nie znajdziecie tu dodatku najbardziej śmierdzących rzeczy typu żwacze . Poza tym brak podrobów i jedynie czyste mięso mięsne zapewnia dobre efekty końcowe trawienia smaczka. Chyba większość z nas, psiarzy, ma świadomość, że zjadane podroby skutkują.. pewnymi efektami z tyłu psa- tak wizualnymi jak i … “bąkowymi”

W naszym stadzie Bu jest najbardziej wrażliwa na takie dodatki. Oczywiście, jako piesek barfowy dostaje podroby w wymaganej ilości, ale jeśli występują one w formie suszonych smaczków (odwodnienie i ususzenie daje taki efekt, że garstka suszonej np wątróbki jest o wiele większą ilością wątróbki jako takiej niż w wersji świeżej, pamiętajcie o tym podając suszki), zawsze mamy w domu atrakcje zapachowe i nieprzewidziane , przymusowe wietrzenie mieszkania.

Przyzwyczaiłam się już, że suszki podrobowe podaję kiedy wychodzę i kiedy mam zapas czasu do powrotu P 😉 W przypadku Psiakersów bąków ani trudnej do zebrania qpy nie było.

Jednak nie ma to jak krótki, porządny skład, który nie robi najmniejszej rewolucji w psich brzuszkach

Czy zatem Psiakersy mają jakieś wady? Tak, jedną, która jest w sumie mało znacząca w zestawiniu z bardzo dobrą jakością przekąski. Nie należą do bardzo łatwo łamliwych na malutkie kawałeczki. Niestety trochę też brudzą ręce. Trzeba mieć to na uwadze, zwłaszcza w przypadku wersji z morelą-zostawiają tłustawy ślad na dłoniach, kiedy na przykład idziemy na miasto, ładnie ubrani i chcemy przy okazji wrzucić coś do psiej paszczy. Chusteczka na podorędziu się w tym wypadku przyda. Ale jest to mała cena za możliwość uprzyjemniania życia naszym psom czymś co jest dla nich nie tylko smaczne ale i zdrowe

Psiakersy od Sytej Michy biorą udział w plebiscycie Top For Dog

Dodaj komentarz