Vetfood- akcja aktywacja dla obu dziewczyn. Top For Dog

Przez ostatni czas i to całkiem długi, Suczydła miały okazje zajadać tabsy. Tzn ja miałam okazję dorzucać im zawartości tabsów do żarełka, natomiast one wciągały swoje dopalacze, ciesząc mnie byciem odpowiednio zsuplementowanymi . Myślę, że dość istotną kwestią jest to, że Futra jadły suple przez ponad 2 miesiące. To były najdłuższe testy jakie ciągiem, tak nieprzerwanie machnęłyśmy w tegorocznej edycji Top For Dog. Bo o ile szeleczki można sprawdzić w miarę szybko, puszkę najszybciej – są efekty uboczne albo nie ma 😛  O tyle z wszelakimi suplementami potrzeba trochę więcej czasu.

Podobnie jak z karmą, nie wiadomo jak zadziałają żołądkowo. A co najważniejsze – nie wiadomo czy będą mieć jakiekolwiek działanie pożądane, czy nie okażą się totalną stratą pieniędzy

Nasze suple są od Vetfood. Firmy którą znam i cenię. Miałyśmy już z nimi styczność. Chusteczki do paszczy, od zeszłego roku są u nas na stałym wyposażeniu i w codziennym użyciu. Flora Balance ratowała nam dosłownie doopę nie raz i po prostu mam ją w domu. Wjeżdża nie tylko po antybiotykoterapii ale również przy sraczuni.

Miałam więc już zawczasu wyrobione zdanie o marce i o tym jaką jakość produktów mi oferują. Nie lubię ryzykować zdrowiem i kondycją dziewczyn. Jeśli dorzucam im coś do diety, musi to być według mnie najlepszej jakości

Do testowania wpadły nam 3 produkty. Pierwszy, dla Pufiaczka , to Brain Active Balance.

Czyli tablety na mózgownicę. Tak w skrócie. W rozwinięciu kliknijcie na link, przeczytajcie dokładny skład. KLIKU KLIKU .Mnie skusiła zawartość kilku składników , których działanie jest jakby stworzone dla niej . Bo musicie pamiętać, że poza tym że Pufka ma min 10 lat, jest też po tych swoich przejściach neurologicznych . Mimo, że udało się ją wyleczyć, niestety chyba trochę mózgownicy jej wyżarło. Zmieniła się, poleciała jej percepcja. Łapie więcej “zawiech”, mamy trudności z chodzeniem po mieście. Wygląda na to , że nie radzi sobie z nadmiarem bodźców. Nie przeszkadza jej to latać po górkach , ale zmiany przyszły, rozgościły się i musiałam pewnego dnia zaakceptować , że Pufka już nie będzie taka jak wcześniej. Lajf

W takiej sytuacji, zderzenia i ze stanem pochorobowym i z nieubłaganie mijającym czasem , kiedy czytam skład i widzę konkrety typu – koenzym Q10, Antyoksydanty ( te to, nie mam pojęcia czemu, kojarzą mi się też z walką z wolnymi rodnikami, którą w którymś odcinku prowadził James Bond, ale zostańmy poważni, rozmawiamy przecież o zdrowiu ! 😉  ) , L- karnityna czy kwasy Omega -3, mówię -DAWAĆ MNIE TU CAŁE PUDŁO!

Są to składniki które większość kojarzy razem z ich pozytywnym działaniem. Parę których tak dobrze nie znam, też tam jest, po wczytaniu się w opisy, nie tylko na stronie VetFood, wiedziałam, że jeśli coś mam podawać Pufiaczkowi to właśnie to !

I nie oczekiwałam wielkich zmian. Wiek robi swoje, podobnie jak historia chorobowa. Najważniejszym celem jest dla mnie dostarczenie Pufie wszystkiego co może jej pomóc ogarniać świat, spowolnić działanie czasu.  Suplementy, te o odpowiednim stężeniu i jakości działają. Sama coś tam biorę i widzę efekty. Więc tym bardziej chcę dbać w ten sposób o dziewczyny.

Po 2 miesiącach tak się ułożyło, że robiłyśmy badania krwi. Robiłyśmy też jakiś czas przed rozpoczęciem suplementacji. Badane były obie dziewczyny. Mam taką zasadę, że jeśli zaczynam podawać jakiś suplement, robię suczydlom badania krwi. Żeby mieć pewność że jest z nimi wszystko ok i żeby później, powtarzając je, sprawdzić czy suplement działa (podbija coś lub redukuje, jeśli takie miał mieć działanie) / czy nie daje niepożądanych efektów. Sprawdzam trzustkę, wątrobę. Każdy pies może reagować inaczej. Nie wyobrażam sobie więc dawać czegokolwiek w ciemno, bez takiej podstawowej kontroli

Wyniki były takie jak być powinny. U Pufy po Brain i u Bu po jej suplemencie. A działanie ? no więc powiem tak – widzę małą zmianę na lepsze! mamy mniej zawiech, nawet byłyśmy na mieście ! to niewielkie zmiany i podkreślam, też sama sobie – suple to nie magiczne groszki. Suple Pufa dostaje, żeby przede wszystkim nie było gorzej. Niechby taki stan jej kumatości pozostał na długie lata! Zdecydowanie wolę, zwłaszcza teraz już, wspomagać i zapobiegać, niż później biadolić , że się piesku posypał na  głowie.

Brain Active Balance wypadło dobrze w ocenie na bazie badań krwi, ma też świetny skład. Zostaje z nami na dłużej!

A technicznie też nie można się niczego przyczepić. Tabletka a dokładniej to kapsułka nie jest duża, ale spokojnie można ją otworzyć, a zawartość dodać do jedzenia. Byle by było choć trochę wilgotne, żeby proszek miał okazję się przylepić i trafić w całości do psiej paszczy.

Kolejny suplement, tym razem sprawdzony przez Bu to Flex Active

Te tablety chwyciły mnie za serduszko składem który znam ! tak bardzo dobrze, bo część z zawartości tabletki, siedzi również u mnie, w kuchni, w słoikach. A mowa tu o  MSM i muszlach nowozelandzkich, dodatkowo znajdziecie tam kilka rzeczy o skomplikowanych nazwach, zostawiam więc Wam link do składu na stronie Vetfood. KLIK KLIK 

Bu to pies, który bierze z życia wszystko i to pełnymi łapami. Jak biegać to tak szybko jak się da, jak skakać to najlepiej tak, żeby liznąć Matrona w twarz. Skoczna jest skubana i wykorzystuje to ile wlezie ! Kocha bieganie, ostre zakręty i hamowanie. Nie muszę jej niczego rzucać. Zwykła zabawa na zostawianie keczusi i naukę rezygnacji i się Suczydło wraca po piłę z szybkością ile fabryka dała, by na koniec , w drifcie godnym Paula Walkera, zgarnąć zabawkę. Jak tu nie wspierać stawów! Żeby było ciekawiej ten rok zamyka nam się też Pufiaczkowym starciem z kontuzją. Bo się potknęła na prostej drodze a ja rykoszetem dostałam terapią falą uderzeniową pieska, za sporo monet. Więc wsparcie stawów w sumie i tu jak najbardziej pożądane.

Ciężko mi określić jednoznacznie czy suple Vetfood typu Brain Active czy Flex Active działają. Nie mam papierka lakmusowego, który zabarwiłby mi się magicznie po zetknięciu z psem, pokazując, że O! teraz mamy wszystko na takim poziomie, że będzie działała lepiej niż dotychczas! U siebie machnęłam badanie krwi z poziomami witamin. Zobaczyłam co muszę suplementować mocniej, gdzie mam niedobory. Dodatki do diety na umysł czy stawy działają na innych zasadach.
Jednak mam pełne, szczere zaufanie do produktów VetFood. Pomijając testy, miałam z nimi styczność. Potrafię przeczytać skład i wyciągnąć swoje osobiste wnioski.

A moje zdanie , moje najmojsze jest takie, że jeśli mam podawać dziewczynom coś, w czego pozytywne działanie wierzę, to są to właśnie te tablety !

Jako dodatek, znany i lubiany, dostałyśmy również ostatnio bardzo modne coś. Olejek CBD. 

Jakiś czas temu szturmem wdarł się na polski rynek. Magiczny olej z nasion konopi siewnych. Marycha na legalu, dostępna na rynku w większych stężeniach też dla ludzi. Ja, w chwili rozłożenia rąk nad Bu pochyliłam się nad tego typu dodatkiem do diety. Było to jakiś czas temu, później zaliczyłyśmy przerwę od takiej suplementacji. Już wtedy zauważyłam różnicę w zachowaniu Bu. Nie jest to remedium na nasze lęki i problemy z głową. Nie rozwiąże go, musiałoby być arszenikiem żebym pozbyła się palanta sąsiada 😛 A na poważnie. Żadne suple nie rozwiążą problemów siedzących głęboko w psychice, lękach, sposobie zachowania. Tu jedynie nasza, ciężka i często syzyfowa praca może coś zmienić.

Dlaczego więc Bu kończy 3 w swoim żywocie butelczynę tego specyfiku? Ano dlatego, ze widzę zmianę. Dostrzegam, że jest to wspomaganie , które ułatwia nam życie. Pomaga Bu wyczillować. Delikatnie redukuje wrażliwość na dźwięki za drzwiami. Bo to jest nasz problem. Lęki drzemiące na klatce schodowej . CBD nie sprawia, że Bu nagle zmienia się w Pufiaczka, mającego w nosie odgłosy. Ale pomaga. Dostrzegalnie . Pomaga mi, w ćwiczeniach z Bu, w dotarciu do niej. Tak jak ja staram się być wsparciem dla niej w chwilach kiedy tonie w lękach, broni się przed nimi szczekaniem, tak CBD jest wspomożeniem w moich działaniach.

Oczywiście, podstawą podawania takiego suplementu jest badanie. Zanim zaczniemy cokolwiek podawać, sprawdzmy czy pies jest zdrowy. Próby wątrobowe, trzustka. Powiedzmy naszemu zaufanemu wetowi , że mamy taki plan. Czasami lepiej odłożyć coś w czasie, niż dobrymi chęciami namieszać
Takie kontrolne badanie przed podaniem czegokolwiek psom, daje mi spokój ducha i dodatkowo utwioerdza, że skoro już się zdecydowałam na taki krok, robię wszystko jak należy 🙂 

Podsumowując naszą kolejną styczność z Vetfoodem. Tak .Polecajka od nas mocno. Za jakość, skład. Mają moje pełne zaufanie w chyba każdej dziedzinie 🙂

Dodaj komentarz