Miska do zadań specjalnych – Tip-Top i Top For Dog

Sporo podróżujemy, pewnie zauważyliście 😉 Podróżami nazywam tak wypady górskie jak i zwiedzanie nowych miejscówek spacerowych, również na drugim końcu naszego miasta. W końcu to nie kilometraż określa podróżowanie 😀 tak samo jak przygodę, czasem wystarczy wyjść z domu. Ach, chyba czas po raz kolejny obejrzeć Hobbita…

Niezależnie czy decydujemy się na podróż czy na przygodę, mamy stały zestaw must have bez którego po prostu nie można się ruszyć. W jego skład, poza samymi sukami i smyczami, wchodzą smaczki, w końcu nikt nie jest grzeczny za darmo, gryzak jeśli idziemy do knajpki bo futra też muszą mieć coś dobrego z tego całego wypadu na miasto i… micha! Kiedy idziemy na miejski spacer i zakładam, że wpadniemy do jakiejś psiolubnej knajpesy, mogę liczyć na miskę kawiarnianą, ale nie zawsze tak jest, z resztą lepiej nosić niż się prosić.

Kiedy nasz wypad jest już w bardziej dzikie tereny, wtedy miska to strategicznie ważna rzecz. W mojej kolekcji jest kilka różnych zasobników na wodę i papu. Poza tymi codziennymi, mamy materiałowe, silikonowe i małe miski plastikowe. Każda z nich ma swoje wady i zalety.

Ostatnio w ramach plebiscytu Top For Dog w moje łapska, a pod pyski suk, trafił zupełnie inny rodzaj miski turystycznej. Firma  Tip-Top podrzuciła nam do testów rozkładaną miskę turystyczną TrueLove. Co w niej wyjątkowego? Czym różni się od innych turystyków jakie mamy już na stanie? Sami zobaczcie 😀

Zacznijmy od tego, co widać na pierwszy rzut oka,

Miska jest podwójna

Nie dwustronna, a podwójna właśnie. Składa się z dwóch części, połączonych zamkiem, które po zapięciu składają się w zamkniętą formę. Według informacji na stronie producenta, łączna pojemność obu części to aż 2.7 litra. To sporo. W praktyce oznacza to, że można nalać dużo wody, dla dużego, lub dużych psów, które spokojnie napiją się bez dolewania wody.

Dla mnie pojemność nie jest jakimś wielkim WOW. Mam małe psy, które w dwóch litrach mogą się prawie wykąpać 😛 Dla mnie ważna jest podwójność. Mam psy w liczbie mnogiej, które się oczywiście dogadują, ale obserwując je wiem doskonale, że przy piciu mają swoją hierarchię, nie lubią pić razem, chyba że już muszą. Dodatkowo naszym problemem jest to, że jeśli z miski napije się Bu, nasypie do niej paprochów, piachu i co tam jeszcze zbierze na ryjku podczas spaceru to kuniec – trzeba wodę wylać, wymienić, bo hrabianka Pufa takiej zaplutej wody nie tyknie.

Mamy rozwiązany problem kolejki do napitku. Oczywiście, do miski można też wsypać jedzenie, a na wyjazdach, ponieważ posiadamy po misce na futro, każda miała swoją wydawkę i z wodą i z jedzeniem. Zabieraliśmy więc tylko tę miskę – mieliśmy z głowy jedzenie „na noclegu” i na szlaku. Dzięki temu, ku radości P., odeszły nam do pakowania miski „wyjazdowo-pokojowe” 🙂

Tym czego tak dobrze nie widać, a co daje przewagę tej misce nad innymi jakie posiadamy, jest…

Niewylewalność.

Nie wiem jak Wasze psy, ale moje mają nieznośną tendencję do tego żeby usiąść na misce lub na nią nadepnąć. Proceder ten dotyczy tylko wyjść np. do knajpki, kiedy psy zalegają na małej przestrzeni np. pod stolikiem, a miska znajduje się w zasięgu ich dupala. Nauczona krępującymi sytuacjami, kiedy przez suczą nieostrożność wygenerowałyśmy kałużę w kawiarni, którą niektórzy mogli błędnie określić jako siuśko-kałużę (tłumacz się potem wokoło, że to tylko wylana woda :/ ), zabieram psom wodę, zaraz po tym jak się wstępnie napiją, żeby za jakiś czas znowu im postawić pod ryjek. Upierdliwa sytuacja, jak tu delektować się tą chwilą na swoją kawkę.

Budowa miski TrueLove czyli zewnętrza skorupka + wodoodorna część, stawiana, tworząca czaszę miski są tak połączone, że nawet po nadepnięciu, o ile nie nalaliśmy wody po sam czubek, nie pozwala wodzie się wylać, psom zrobić kałuży, a nam spalić buraka za mini powódź w knajpie. Zewnętrzna część to właśnie twarda skorupa, w którą dosłownie można popukać. W zestawieniu z porządnym zamkiem gwarantuje, że nawet niewytarta, niewysuszona miska, wrzucona do plecaka/torebki…

Nie pocieknie.

Kwestie zewnętrzne i wizualne

Kolor misek gwarantuje, że ich nie zgubicie i nie zapomnicie 😀 mamy do wyboru soczystą zieleń i konkretny pomarańcz.

Średnica misek to 15 cm. Dla mnie to sporo, ale dla takiego psa jak na przykład Ciri czyli goldena to już normalny rozmiar miski turystycznej. Po zapięciu miska ma wysokość c.a. 6 cm.

Materiał jakim jest pokryta nie jest brudoodporny, jednak wyczyszczenie miski nie jest trudne. Na stronie czytamy, że można miskę prać w pralce w temperaturze 30 stopni Celsjusza. Ja jestem zwolenniczką umywalki, letniej wody i delikatnej szczoteczki. Kilka ruchów i nówka nieśmigana. Z zewnątrz i wewnątrz schnie szybko.

Podsumowanie, plusy dodatnie

  • Podwójność – albo dwie miski z wodą, albo jedzenie i picie za jednym razem
  • Zapinanie, pakowanie – kompaktowość
  • Niewlewanie się wody <3 dzięki budowie
  • Stabilność dzięki sztywnemu korpusowi – można podnieść i przenieść nawet z nalaną do pełna wodą, bez rozlewania
  • Łatwa do utrzymania w czystości
  • Wyrazisty kolor – łatwo zlokalizować 😉

Plusy ujemne

  • Wielkość i sztywność – nie da się zwinąć jak np. silikonową miskę, trzeba uwzględnić miejsce na nią w plecaku
  • Brak możliwości wyboru rozmiaru – przy małych psach mogłaby być mniejsza

Mimo wielkości micha na stałe zagości jako nasze wyposażenie wyjazdowo-spacerowe. „Kupiła mnie” niewylewaniem, jest to dla mnie dość istotne kiedy planuje zahaczyć o kawkę na mieście w towarzystwie futer. A rozmiar? Cóż, będę zmuszona kupić nową, większą torebkę, peszek 😉

2 Comment

  1. Świetna jest ta miska 🙂 w zwykłych najbardziej denerwuje mnie to, że trzeba je wkładać do worka żeby nie zamoczyły mi plecaka

    1. pufoswiat says: Odpowiedz

      Dokładnie ! miałam wątpliwości czy po zapięciu nie przecieknie ale nie 😀 jasne, nie zapięłam tam pół litra wody licząc na cud nad Odrą, ale można ogółem olać wycieranie. Mega do torebki na miasto 😀

Dodaj komentarz