Fort piechoty Lisia Góra odsłona 2.0

Wielkich powrotów ciąg dalszy. Po raz kolejny w ostatnim czasie postawiłyśmy z dziewczynami na zaliczenie teoretycznie znanej już miejscówki. Mamy takich sporo na liście. Niby odwiedzone, niby znane, ale jakoś mi się zapomniało.

A ostatnio potrzeba dobrych, nowych tras spacerowych wyskoczyła na bardzo wysoki poziom. Zależy mi na w miarę dzikich trasach, z szansą na niespotkane takich tłumów jak w parkach. Ale przy okazji z dojazdem poniżej godziny z naszego Biskupina. W teorii jazda samochodem idzie nam z Misią coraz lepiej, ale nadal wszystko jest w dużej mierze kwestią dnia. Nie mam jednak pretensji, jak się ma pół roku, można jeszcze wszystkiego nie ogarniać 🙂

Na fali tych akcji – renowacji spacerowych wpadła nam ostatnio mała wyprawa na wrocławskie Sołtysowice. Do tej pory w ramach naszego wędrowania, tą dzielnice kojarzyłam z Lasem Sołtysowickim i małym przedarciem się w niedalekie wały, żeby całe spacerowanie zwieńczyć odnalezieniem Fortu Piechoty nr 4, Lisia Góra. I to właśnie to miejsce było naszym celem w najnowszym wypadzie. Zaliczyłyśmy je z zupełnie innej , moim zdaniem o wiele ciekawszej, strony

Na początek jak zawsze parkowanie. Zatoka przy szosie.Uwaga przy wjeżdżaniu – głębokie dziury i miejscami wysoki krawężnik mogą być nieprzyjazne dla zawieszenia i podwozia

Jest tu miejsce na kilka aut, podejrzewam że nie ma tu tłumów. Stąd my wystartowałyśmy wzdłuż Widawy, groblą Widawsko- Kłokoczycką.

O tej porze roku to trawiasty wał, z brzegami rzeki obrośniętymi wysokimi trawami, trzcinami. W trawach łąk spotkałyśmy sporo ptactwa, również bażantów, więc przy psach z instynktami łowieckimi, mimo otwartego terenu, lepiej uważać.

pssst- mam podejrzenia,że w sezonie letnim mogą tu być przyjemne zejścia do wody

Przejście walem jest dzikie, a aktualnie miejscami trochę jakby rozjechane ale nie ma większych problemów z przedarciem się. Niemniej po większych deszczach może tu być różnie.

Plus jest taki, że o ile na wale bliżej Lasu Sołtysowickiego, biegnącego pomiędzy ogródkami działkowymi, jest duża szansa na spotkanie innych spacerowiczów, o tyle tutaj wydaje mi się, że zapuszczą się tylko wytrawni dreptacze.

Żeby dojść do Fortu, czyli naszego głównego celu, wybrałyśmy zejście w wału wprost przez działki. Krótkie przejście wyrzuca nas zaraz obok Fortu. Miałam ochotę sprawdzić jak Fort zmienił się od poprzedniego razu, czy nadal ma się dobrze.

No to powiem Wam że ma się doskonale! tak doskonale że obejrzałyśmy go tylko zza płotu, jedynie wspominając oglądanie go z bliska wtedy kiedyś.

W pierwszym momencie poczułam niemałe rozczarowanie. Nie po to dreptałyśmy, żeby teraz obejść się smakiem oglądanie przez płot! Wcześniej przeszłyśmy się pomiędzy ścianami fortu, teraz pozostało nam, tzn mi, bo żadna z dziewczyn nie wykazała zainteresowania , wytężanie wzroku.
Ale wiecie co? Człowiek to czasem ma przebłyski nie tylko mądrości ale i głupoty. Chwała wszelkim siłą kosmosu, pomroczność jasna szybko mi minęła i ogarnęłam, że zamknięte przede mną bramy oznaczają, że coś się tu dzieje.  Że ktoś w końcu zainteresował się tym miejscem i jest szansa, że odpowiednio się im zaopiekuje . To kawał historii

Fort Piechoty a właściwie to Schron Piechoty pochodzi z 1910 roku . Jego główną część wybudowano w latach 1890-91. W czasie obrony Twierdzy Wrocław rozbudowano go.

Więcej zdjęć fortu znajdziecie na przykład  TUTAJ.

Powrót z tego miejsca zaplanowałam nam pętelką, żeby wyrobić trochę kilometrów . Początkowo przyszło nam przejść głównym wałem. Miałyśmy szczęście nie spotkać żadnych podbiegaczy za co jestem ogromnie wdzięczna losowi. Ostatnio mam krótki lont i nie mam sił na użeranie się z nieodpowiedzialnymi właścicielami. Ale wiecie jak jest .

Z głównego wału schodzimy znowu na dzikie ścieżki. Lekkie przedreptnanie, mimo, że już nie wzdłuż Widawy, ale nadal urokliwe. I wszystko wygląda na to,że niewiele osób sie tu zapuszcza. Kolejny plus i argument by zapuścić się tu nawet w gorszą pogodę, ryzykując choćby i ubłocone buty. Radość piesków nieoceniona 🙂

Nasza pętla to około 5 km. Istnieje tu trochę opcji wydłużenia spaceru. Naszą wersję planu wędrowania podrzucam tradycyjnie TUTAJ

Dodaj komentarz