Małe górki na małe nogi- góra św Anny z Batorówka

Kiedy do stada wędrowniczków dołączają małe nogi- czy to młodego psa czy dziecięcia – a może i seniorowe łapki?, wtedy nagle dystanse się skracają, przewyższenia wypłaszczają . Ale przecież miłość do wędrówek nie maleje

Jednym trzeba ją zaszczepić, innym nie można odbierać radości wypraw.

UWAGA! Stołowe w ostatnich latach zamknęły się na psy 🙁 podrzucam wypis szlaków gdzie z psem wejdziemy. KLIK KLIK TUTAJ

Rozwiązanie jest jedno. Znaleźć szlaki, które będą pasowały wszystkim. I oto przed Wami ideał. Szlak na Górę św Anny z Batorówka czyli podstsawowa wersja na pograniczu Parku Narodowego Gór Stołowych.

W kwestiach parkingu u mnie niezmiennie. Ma być na legalu, płasko, bezpiecznie. A jak jeszcze dorzuci los ławeczki na zaparzenie kawki po wędrówce to w ogóle idylla. Taki parking znajdziecie w Batorówku, po mapkę klik tu:

 

To też parking, który może być bazą wypadową na Skalne Grzyby.  Nasi przyjaciele, żądni dłuższego spaceru, właśnie tam wyruszyli by wydreptać kilometry.
Na naszą trasę w wersji light ruszamy szlakiem żółtym i jego będziemy się trzymać się cały czas. Dodatkowy plus- nie trzeba pilnować przeskakiwania ze szlaku na szlak.

Trasę do Kaplicy świętej Anny można podzielić na 2 części. Z parkingu do Batorowa i przez Batorów do kaplicy. Pierwsza część – leśna, ma fragmenty zejść, ale nie aż tak ostrych, żeby idąc z plecakiem z dzieckiem bać się. Przynajmniej na mój (trochę wyćwiczony) gust 🙂

Sporą część tego odcinka, w drodze powrotnej, M przeszła sama.

Część druga to przejście przez Batorów. Nie przepadam za takimi odcinkami. Asfalt, brak chodnika i wizja psów wylatujących na nas z otwartych bram. Na szczęście udało nam się bez takich przygód a droga jest na tyle szeroka, że nawet przy mijających nas autach, jeszcze przed wskoczeniem na chodnik, dało się przesmyknąć .

Najbardziej wymagający dla mnie odcinek, z M w plecaku to podejście do kaplicy. Nie jest wymagające technicznie ale jest. A że niektórzy zamiast iść samemu, po tym jak już się rozsiedli w plecaku po wpakowaniu tam dla bezpieczeństwa przy ulicy, woleli być niesieni…

Sama kaplica powstała w 1707 roku i było oczywiste, że musimy tu przydreptać. Mam osobisty- imienny sentyment 🙂  Została wybudowana na drodze pątniczej z Dusznik Zdroju do Wambierzyc. Więcej zdjęć tego miejsca znajdziecie rzecz jasna na polska org KLIK KLIK

Dla nas Kaplica była punktem docelowym, z którego zrobiłyśmy w tył zwrot i powrót na parking. Niedługa trasa, ale w sam raz na górki dla początkujących.  Ale dla chętnych i ambitnych podrzucam plan na dłuższą wędrówkę. Można spokojnie rozpędzić się i zaliczyć pętelkę przy Górze św Anny, przez Niknącą Łąkę i Rogacz. Plany obu wypraw- krótszej i dłuższej zostawiam Wam poniżej

Długa trasa KLIK KLIK oraz krótka trasa KLIK KLIK tutaj

Dodaj komentarz