Szelki dla wymagających od Zero DC

Co trzeba mieć żeby ruszyć na spotkanie przygody? Plecak, wygodne buty, butle z wodą, mapkę , chyba że idziemy na spontan. Coś do zjedzenia, w końcu skądś energię trzeba brać.  Opcjonalnie piesowóz. No i psy oczywiście ! Bez psów przygody nie ma!

Okej. A co muszą mieć pieski? Dobry humor, zdrówko i … wygodne odzienie ! Każdy szanujący się właściciel psa doskonale wie, że wygodne psie wdzianko  gwarantuje komfort spaceru .

I o ile my, na codziennych spacerach  stawiamy z Bu na obrożę, tak wszelkie dłuższe wypady to obowiązkowo szeleczki.

W wyprawowej karierze sprawdzałyśmy już różne kroje, modele i materiały. Jedne wypadły lepiej, drugie nie spisały się w naszej wspólnej egzystencji. Kiedy więc okazało się, że będziemy mieć okazję przetestować szelki od ZERO DC zatarłam tylko ręce.

O firmie Zero Dc słyszałam nie raz. W sumie słyszałam i czytałam głownie peany na ich temat 😉 A ja z natury jeśli sama czegoś nie sprawdzę, jakoś nie łykam wielkich poleceń. Moja natura sceptyka krzyczała- no helloł! Szelki jak szelki, o co tyle krzyku!

Cena absolutnie nie dyskontowa, kolorki klasyczne, nie ma moich ulubionych pastelowych, rozmiarówka skomplikowana. Wielkie halo wokół nie wiem czego

Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś tak ociekający mieszanką sceptycyzmu i wysoce posuniętego dystansu dostaje dany produkt. I w tym  momencie zaczyna się cała impreza 😉

Szelki jakie są każdy widzi. Nasze- na 9 kilogramową Bu, o lekko charciej budowie – głęboka klata, ale w sumie szczypior, to rozmiar SL. Ja jestem przysłowiowa blondi jeśli chodzi o mierzenie czegokolwiek. Dlatego w czeluści alliexpresów się nie zapuszczam, bo nawet siebie nie zmierzę prawidłowo. W przypadku tych szeli na pomoc przybył P. przy wtóry sapania, że takie szelki już kiedyś miałyśmy (ignorant! miałyśmy ale tylko troszkę podobne !) niosąc wsparcie pomiarowe, godne absolwenta wrocławskiej polibudy.

Sama rozmiarówka, osoby takie jak ja może troszkę przerażać. SM, SL.. M coś, XL itd. Jednak kiedy zastanowić się głębiej i usiąść nad tym po dobrym chemexie okazuje się, że tak szeroka skala i większa niż normalnie ilość dostępnym rozmiarów pozwala nam lepiej dobrać ten właściwy dla naszego psa. Okazuje się, że w tym wypadku psy o nietypowej budowie mają szansę zyskać dobrze dopasowane szelki.

Tak też stało się w naszym przypadku. Szelki leżą jak powinny przy jednoczesnym pamiętaniu , że Bu ultra bardzo nie lubi, kiedy szeleczki opinają jej choć ciut mocniej klatkę. Poza tym sucz nadyma się w ruchu jak obrażony koń na padoku, potrzebuje więc więcej luzu w tym wymiarze.

Ok. Mamy nowe szelki. Czas więc na opis techniczny czyli to co widać od razu, bez wielkich testów

wygląd.

Bardzo estetyczny. Jestem stworzeniem z natury czepliwym. Lubię pooglądać sobie wszystko wnikliwie. Produktowi Zero DC trzeba oddać estetykę wykonania.Od pierwszego zmacania wiemy, że mamy w rękach coś starannie zrobionego, z bardzo dobrego materiału.

O ! Materiał! nasze szelki są niebieskie. Nie narzekam ale jeśli mogę podać jakąś wadę szelek to to, że na stronie dany rozmiar nie występuję we wszystkich oferowanych przez firmę kolorach. Troszkę mnie zabolał brak prawilnego różowego w naszym rozmiarze. Ale nie kolor stanowi o użyteczności produktu. Tyle w moim wieku już wiem.  I na szczęście użytkowanie mi to zrekompensowało ale o tym za chwilkę 😉

Materiał z którego są zrobione jest troszkę cieńszy od innych szelek, podobnych krojem. Dodatkowo, co dla nas jest bardzo ważne, paski tworzące szeleczki są węższe. Szelki nie są tak “pancerne” i ciężkie, nie ma też zagrożenie wżynania się ich np pod paszkami czy na piersi ( zobaczcie zdjęcie powyżej, na którym widać Bu kołami do góry! )

Wzmocnienia materiału wydają się być bardzo mocne, nie mam problemu z zaufaniem im nawet w momentach dużego ciągnięcia. Nie wydaje mi się też żeby użytkowanie Bu- ciągnięcie, pływanie, tarzanie się, mogło zniszczyć te szelki jakoś szybko. Biorąc pod uwagę wykonanie i materiał liczę że będą z nami bardzo długo.

Ostatnią składową która oceniam w przypadku szelek dla psa są zaczepy i zapięcia

Klamry, które spinają całość są dość małe, proporcjonalne do całości jednak wszelkie próby ich rozpięcia nie powiodły się. A wierzcie mi- mocno z Bu tego próbowałyśmy 😛

I na koniec kółeczko do zapięcia smyczy czy amortyzatora. Podbite wydłużonym paskiem grzbietowym, więc nic pieska nie obija i futerka nie wyrywa. Samo kółeczko wygląda  porządnie, ale nie jest ogromne. Po naszych poprzednich szelkach w podobnym kroju, które miały kółeczko jak na rottweilera bardzo doceniam proporcjonalność tego elementu .

Skoro już wiemy jak szele wyglądają czas na testy i warunki w jakich my sprawdzamy ich użyteczność.

Szelki które noszą moje psy a szczególnie Bu muszą sprawdzić się w warunkach mocno terenowych. Sporo wędrujemy, również po górach, ale i po terenach płaskich leśnych. Jest sporo ciągnięcia i brudu. Kto wędrował przez las po deszczu wie, jakie złogi błota może przynieść pies na szelkach. Jeśli dorzucimy do tego zamiłowanie do wszelkiej wody, również tej bardzo gęstej.. a nawet do śmierdzącego błocka, otrzymamy obraz tego, jak Bu eksploatuje szelki A! zapomniałabym ! Tarzanie się w trawie! dużo tarzania się 😉

Jak z taką intensywnością doznań poradziły sobie Zero DC?

Bardzo dobrze. Mimo, że dość szeroki, jak przystało na ten model szelek, pasek na brzuszku łapie brud, a po długim spacerze  w dziczy zaschłe błoto można z nich odkuwać, wszelkie zabiegi higieniczne jak na razie nie wywarły na nich większego wrażenia. Ja zazwyczaj nie mam za dużo cierpliwości do psich akcesoriów. Mają być czyste jak najmniejszym moim nakładem sił i czasu. Szelki zazwyczaj przepłukuje wodą. O ile błoto samo nie odpadło. Później lądują one w pralce, razem z naszym praniem. Program 30 min, 40 stopni e voila! szeleczki jak nowe. Gotowe do kolejnego taplania się w błocie a nawet szlamie.

W tematach wodnych pozostając. Materiał, z którego szelki zostały wykonane jest mocny ale nie jest gruby. Oznacza to , że po moczeniu szybko wysychają. Zazwyczaj po zapakowaniu Bu do auta, pod domem mam już suchego psa w suchych szelach. Doceniam, bo osprzęt suczydeł jak właśnie szelki czy pas z amortyzatorami po wieczną chwałę jeździ z nami w aucie. A zostawianie mokrego sprzętu mogłoby skończyć się zapaszkami niezbyt miłymi dla noska.

Jest jeszcze jeden atut tych szelek, o którym od razu nie pomyślałam. Ale rozmowa z internetową znajomą uświadomiła mi ich przewagę nad innymi. Waga. Tak jest- ciężar.W końcu zakładając jakąkolwiek uprząż na psa dodajemy mu pewne obciążenie. Jeśli tak jak moja znajoma (pozdrawiam Cię Joanno! ) szukacie jak najlżejszych szelek- bo macie psa delikatnego, bo ciśniecie na długie dystanse i chcecie jak najbardziej ograniczyć obciążenia. Albo macie starszego psa i chcecie zapewnić mu komfort i nie dociążać czymkolwiek-wtedy te szelki będą bardzo dobrym wyborem .

Do brzegu czyli podsumowując

Taaak. Jakiś czas temu, w czasach przedzerodisowe nie byłam fanką  produktów tej firmy. Mamy inne, sprawdzone, a tego typu model szelek u nas wcześniej, kolokwialnie mówią, tyłka nie urywał. Ale dzięki Top For Dog mamy okazję sprawdzić je osobiście. Sama się zdziwiłam jak bardzo się zdziwiłam w trakcie ich użytkowania. Zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie na każdym kroku.

Jakość wykonania, materiały, dopasowanie. Wszystko to złożyło się na szelki, które może nie są super kolorowe, ale doskonale spiszą się w różnych sytuacjach. Od większych i mniejszych wypraw przez spacery, po codzienne użytkowanie, jeśli macie ochotę. Dla nas są to szelki na przygody. W cięższy teren, na szlak. I tam dały radę doskonale. Na pewno zostaną z nami na długo 🙂

Dodaj komentarz