Bełtnik- Dolny Śląsk. Piękno przyrody w sąsiedztwie poligonu

Czasem człowiek zapała miłością do czegoś i nie ma zmiłuj. Taką gorącą, namiętną, obezwładniającą. Wszystkie myśli lecą w jednym kierunku, nie można się opędzić.

Ja się bardzo łatwo zakochuję w miejscach, regionach, szlakach. Wywołują we mnie cudowne emocje. Uwielbiam ten dreszczyk, kiedy znowu wracam do miejsc, które wywołały u mnie emocje.

I tak stało się z szeroko pojętymi Lasami Grędzińskimi.  Ogółem było o nich o tutaj …

Lasy Grędzińskie

Ale w ich obrębie jest jedno takie magiczne miejsce. Takie w którym przeżyłam niesamowite emocje. I mimo, że niepodzielane ani przez suki ani przez P który, klękajcie narody 😉 , wyjątkowo wybrał się z nami, to stawia TO KONKRETNE miejsce w czołówce punków na mapie, które przyspieszają bicie mojego serducha.

Bełtnik.

Niebieska plama na mapie, niedaleko Jelcza Laskowic. Mieszkamy z takiej strony Wro, że wybór destynacji w tym kierunku jest dla nas naturalny  i oczywisty. O Bełtniku wiedziałam od dawna. Jakoś się nam jednak nie składało. Fakt sąsiadowania z zabudowaniami i ..cmentarzem z jednej strony nie motywował mnie jakoś bardzo, żeby teraz już pakować suki i jechać na podbój wody.

Ale na każdego przychodzi pora. Pewnej niedzieli zrobiłam plan, wsadziłam towarzystwo do piesowozu i pognałam na przeciw wyprawy, która miała przynieść mi jedno z najbardziej niezwykłych spotkań życia.

My przycupnęliśmy autem w tym miejscu, jest tu zatoczka na 2.. może 3 auta, jeśli dobrze wcisnąć, które mogą stanąć tak, aby w żaden sposób nie blokować drogi ( droga pożarowa- to bardzo ważne!). Parkowaliśmy dosłownie pod tablicą “koniec terenu zabudowanego”

Stąd od razu wbijamy na piaszczystą ścieżkę początkowo przez młodnik, później już przez nasz docelowy piękny las w kierunku Bełtnika.

Jest to staw hodowlany, co udało się wyczytać w internetach bo niestety żadnej tabliczki  nie zauważyliśmy. A teraz najlepsze. Będzie historia życia, będę opowiadać wszystkim przy każdej okazji.

Idąc ścieżką leśną, jeśli chce się znaleźć bliżej body należy zlokalizować przejście na wał okalający wodę. Wał jest fajny, szeroki, pokryty trawą. Ma wydeptaną ścieżkę, która prawdopodobnie prowadzi na około. Pewności jeszcze nie mam, ponieważ ten pierwszy raz kiedy tu zawitaliśmy, po jakimś czasie postanowiliśmy odbić w leśny dukt w kierunku szlaku czerwonego. Mieliśmy… JA miałam na ten dzień o wiele ambitniejsze plany, niż tylko Bełtnik .

Czas na historię . Idąc jeszcze rzeczonym wałem przy wodzie nagle.. nie wiadomo skąd, z którego drzewa.. bezgłośnie ześlizgnął się nad nami ptak. Ogromy i majestatyczny. Był na tyle blisko, żebym mogła się mu doskonale przyjrzeć. Był wielki i jestem absolutnie pewna , że był to bielik. Ornitologiem  nie jestem, ale od pewnego czasu temat polskich ptaków jest mi bliski wręcz zawodowo. A pewne gatunki rodzimych ptaków człowiek uczy się szybko rozpoznawać.

Po TAKIM spotkaniu już nic nie mogło przebić emocji jakie we mnie były. Tak na prawdę każde spotkanie z dzikim zwierzem traktuję jako zaszczyt. A spotkanie z bielikiem zdecydowanie plasuje się na pierwszym miejscu rankingu takich okazji .

Opuszczamy Bełtnik i ruszamy na spotkanie kolejnych niespodzianek jakie ryją te lasy. Wybieramy na chwilę szlak czerwony, żeby za chwilę przeskoczyć w jedną z wielu leśnych ścieżek. Chcemy dojść do pozostałości poligonu. Ja i sucze miałyśmy okazję plątać się tutaj z ekipą, podczas naszego pierwszego wypadu na kesze. Teraz chciałam sprawdzić czy coś się zmieniło , znaleźć jeszcze jedno miejsce, no i pokazać to wszystko P. Mężczyzna nie podziela mojej fascynacji pozostałościami po II wojnie światowej, ale co tam! Widziały gały co brały to teraz nie też się szwenda po lasach i podziwia 😉

Zaliczamy kolejno pozostałości bunkra, które są głównie na poziomie -1 i wielkiego wrażenia nie robią. Potem kierujemy się do strzelnicy.

Strzelnica, wg info jakie znalazłam, była stanowiskiem haubic dalekiego zasięgu. Pewnie dlatego jest takim molochem, nadal robiącym niemałe wrażenie. Można wejść z psem, jednak jak zawsze, w tego typu obiektach- uwaga na szkło. Niby nie ma go za dużo ale zdarzają się miejsca. Dodatkowo , przez upływ czasu, w niektórych miejscach z betonu wystają zbrojenia.

Właśnie dlatego tego typu miejscówki najbardziej lubię odwiedzać wczesną wiosną i późną jesienią. Nie ma liści, które zasłaniały by widok, nie ma też siedzących w nich pająków. Brak zalegającego zimą śniegu,przez który możemy nie dostrzec niebezpiecznych miejsc.

Stąd podbijamy dalej. Zaliczamy jeszcze to co zostało z 2 poligonowych wież obserwacyjnych . Z pierwszej została raczej kupa gruzu, druga ma się o wiele lepiej i nosi uroczą nazwę “wieża Klaudii”. Czy to nie przesłodkie nazwać tak wieżę na poligonie ? 😉

Spacer po pozostałościach poligonu Kruppa to fajna alternatywa dla zwykłej, leśnej przechadzki. Opcja namacalnego styku z historia dodaje smaczku. A dodatkowo, dla mnie kilometry wychodzone w poszukiwaniu czegoś są zawsze o wiele przyjemniejsze niż takie o, bez celu 🙂

Poniżej wrzucam Wam naszą trasę, ale jeśli spojrzycie na mapy.cz od razu zobaczycie jak dużo jest tutaj ścieżek i jak dowolnie możemy planować nasze wypady. Dłuższe, krótsze, na co tylko jest ochota.

My mielismy plan na ok 9 km. Wyszło ok 11, bo troszkę modyfikowaliśmy trasę na widok chmar ludzi z bąbelkami. Nie lubię na co dzień, nie lubię tym bardziej w czasach pandemii. Ale że mieliśmy sporo alternatywnych ścieżek,nie było to problemem.

Te okolice bardzo polecam. Nie tylko ze względu na pozostałości poligonu czy epickie spotkania nad Bełtnikiem. Lasy tutaj są absolutnie przepiękne, pełne zwierzyny,  (pieski na smyczkach albo na linkach!)

Oczywiście, wypad tu w południe, w słoneczną niedzielę to jak wszędzie średni plan, ale przynajmniej jest gdzie uciekać na widok stada ludzi 😉

      • parkowanie: na dziko, ulica Mickiewicza, Nowy Dwór
      • ścieżki łatwe do przejścia, płasko,, bez niedogodności terenowych, poza klasycznymi leśnymi 🙂
      • bardzo dużo zwierzyny w lesie
      • zwierzyna to też ptactwo wodne- w tym nasz bielik <3 uwaga na nie . To ich dom, Nie płoszmy ich a obserwujmy i podziwiajmy
      • bardzo dużo ścieżek. Ogromne  możliwości planowania spaceru
      • pozostałości poligonu Kruppa. Sporo obiektów ukrytych w lesie. Uwaga na szło i wystające zbronenia

1 Comment

  1. Wypad był super 😉 zapisuję do miejsc wartych odwiedzenia. Jak będziemy kiedyś w okolicy to koniecznie musimy tam iść na dłuższy spacer z psiakami.

    Jeśli będziesz mieć chwilę zapraszam serdecznie do mnie 🙂

Dodaj komentarz