Gdzie ten kesz czyli rzecz o geocachingu

Lubicie filmy akcji o poszukiwaczach skarbów? Doskonale wiecie z jakiego filmu pochodzi scena z kolesiem w kapeluszu i z biczem, spitalającym przed wielką kamienną kulą? Lubicie zagadki, a przy filmie z Cagem i bieganiu z drogim papierem pełnym podpisów doskonale wiecie , że też byście rozkminili te wszystkie wskazówki? Oki. Zatem jeśli macie chęć na przygodę w każdych warunkach -miejskich , wiejskich, leśnych, górskich , ale jednocześnie bezpieczniejszą,  bez zapadni, nadprzyrodzonych mocy choć nadal z nutką adrenaliny sprzedam Wam przepis na taką imprezę 🙂

Geocaching!

Pewnie nie jest Wam obcy ten termin. Ja też  go niby znałam, ba! nawet miałam kiedyś do tego podejście ale jakoś tak się to stało,że już na samym początku zaliczyłam porażkę i spisałam caching na straty.

Teraz, przez powrót do tematu dzięki naszym wrocławskim spotkaniom zapsionych podróżników pomysł geocachingu powrócił. I to z takim przytupem, że głowa mała 😀

Ale od początku. Co to, z czym to się je i o tym , że mimo tego co mi się wydawało zabawa nie wymarła, a nawet ma się bardzo dobrze !

Opencaching od którego moi znawcy tematu, czyli ekipa Angielskiego Psa , polecają zacząć w fajny i prostu sposób wyjaśnia co to takiego. A w skrócie jest to poszukiwanie ukrytych skrytek/skarbów czyli tzw. „keszy” według namiaru GPS oraz podpowiedzi zostawionych przez stwórcę skrytki. Aby zacząć zabawę potrzebujemy:

  • telefon z GPSem lub inne urządzenie które wg wskazań GPSu pokaże nam gdzie jesteśmy
  • najlepiej odpowiednią apkę, po konsultacjach polecam Opencaching, ja mam tu konto i też sobie oznaczam co tam udało się znaleźć, ale bez osobnej apki, jedynie przez przeglądarkę (problemy życiowe Iphonów) ,  na IOSa mam na razie Geocaching ( jeśli wiecie coś o innej IOSowej apce takiej jak Opencaching, dajcie znać początkującej 🙂 )
  • ołówek lub długopis do wpisywania się do logbooka
  • coś na wzmiankę przy niektórych skrzynkach- coś małego drobnego, z obserwacji jakie na razie poczyniłam, coś symbolicznego, niekoniecznie fizycznie bardzo wartościowego 🙂

Jak widać wcale dużo nie trzeba 😀 Polecam dorzucić do tego kompana przygody, oczywiście swoje futra, bo przecież to będzie pełen przygód spacer!, coś słodkiego na drogę. Przygody w terenie bez właściwej dawki cukru nie mają prawa się udać., Tej wersji się kurczowo trzymam 😀

My naszą przygodę zaczęłyśmy razem z większą ekipą. Jestem zdania że gubić się najfajniej jest w kilka osób i psów. Ty razem był jednak z nami ogarnięty mężczyzna więc szukanie punktów szło jak z płatka. Punktów. Kesze to już inna sprawa no ale gdzie my to polechali..

Dolny Śląsk to dosłownie jeden ciekawy punkt obok drugiego, zwłaszcza dla miłośników II wojny światowej. Ja do takowych należę, jednocześnie lubiąc bliskie wypady więc na „dzień dobry” w ruch poszły tereny w okolicy Jelcza Laskowic, Janikowa. Piękne lasy i kilka obiektów poniemieckich, które możecie zlokalizować nie tylko na geocachingowych apkach ale też na niezawodnych w szukaniu inspir wyjazdowych mapy.cz

Na mapce duży parking, przy leśniczówce, gdzie można spokojnie zostawić auto i rozpocząć wędrówkę po licznych ścieżkach okolicznych lasów

Nasz cel i spacerowy i geocachingowy to pozostałości niemieckich obiektów wojskowych z czasów II wojny światowej. Żeby dotrzeć do nich wybieramy na początek oznakowany czerwony szlak, po czym odbijamy w szerokie leśne ścieżki. O tej porze roku wszelakie poszukiwania leśne są o wiele przyjemniejsze. Chaszcze rzadsze a i pająków mniej <3

Okazuje się, że  mapy.cz , na których oznaczonych jest mnóstwo fajnych miejscówek to jeszcze nic przy geocachingowych czy opencachingowych mapach. To kierowani tymi namiarami poza poniemieckimi budynkami znajdujemy jeszcze inne magiczne miejscówki. Głowa aż paruje od pomysłów na foto sesje właśnie tam 😀

Ale geocaching to nie tylko bieganie i szukanie skrytek i  wpisywanie się do logbooków. Przyjrzałam się opisom nie tylko tych zdobytych przez nas skrytek ale i wielu innym. W terenie, w okolicy naszego domu. I wszystkie niosą ze sobą dawkę wiedzy o miejscach, ludziach, historii. Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości twórców, tego że wiedzą gdzie powstaje skrytka, potrafią do niej dodać wyczerpujący tekst, który nie tylko wprowadza nas w temat miejsca ale uczy nas. Bo nawet skrytka przy wale, w jakiejś dziupli, okazuje się być taką na przykład na pamiątkę wrocławskiego naukowca. coś wspaniałego ! Nic tylko szukać i czytać i robić się coraz mądrzejszym !

Całość terenu, który eksplorowaliśmy to pozostałości dawnego , zapomnianego już poligonu artyleryjskiego . Mamy tu dawną strzelnicę, bunkry, strzelnice haubic, stację w lesie. Przy okazji poszukiwań skrytek musieliśmy też zlokalizować pozostałości betonowych dróg aktualnie tonących już w lesie i prawdopodobnie pozostałość kolejki wąskotorowej. Wszystko to działa bardzo mocno na moją wyobraźnie. Lubię ruiny, lubię temat II WŚ, tajemnice, dociekania . Mam szczęści, że na Dolnym Śląsku mamy dostatek takich atrakcji

Niestety nie wszystkie oznaczone na apce czy mapce skrytki nadal istnieją. Dobrze przeczytać komentarze internetowo/apkowe z których niestety dowiedzieliśmy się, że niektóre które moglibyśmy „złapać” zostały zniszczone. Pozostaje czekać i liczyć, że ich twórca zdecyduje się na odnowienie. Ale mimo to znajdujemy pokaźny betonowy (zaskok ? ci to mieli tego betonu kurczę niezły zapas…) budynek. według jednego info z opencachingu dawny, zapomniany bunkier, po pogrzebaniu w poszukiwaniu dalszych info- kulochwyt przyzakładowej strzelnicy testowej, co wyjaśnia ilość betonu. Na mnie robi duże wrażenie, spacerując po lesie nie spodziewamy się zazwyczaj znaleźć czegoś takiego.

Nasz spacer skrócony przez deszczową pogodę to pętla ok 10 km. Oczywiście natknęliśmy się na polowanie więc szczególnie teraz należy bardziej uważać na siebie i psy. Kolorowe ciuchy albo odblaskowa kamizelka, szczególnie przy takiej burej pogodzie jak ostatnio i bieganiu po krzakach to dobry pomysł. O psach na smyczach nie wspominając 🙂 bawmy się, ale jak najbezpieczniej:)

Wyprawę kończymy zatem nie zdobywając jeszcze wszystkich miejscówek w okolicy, szykuje się szybki powrót. Na sam koniec zdobywamy pozostałości poligonowej wieży obserwacyjnej. Zapożyczając garść informacji z geocachingu: wieżyczka wysadzona w latach 50tych przez polskich saperów w czasie rozminowywania poligonu. Niewiele zostało z wieży, ale i tak możemy sobie wyobrazić i jej rozmiar ze szczątków jak i sił wybuchu, który ją zniszczył. Uwaga na pozostałości zbrojonego betonu, zwłaszcza jeśli przykryje go śnieg

  • zabawa dla każdego, na każdą porę roku i dnia chociaż wiadomo- w dzień łatwiej szukać 🙂
  • można indywidualnie, można ekipą, doskonałe na motywację spacerową
  • nisko budżetowe, długopis i jakiś fancik na wymianę
  • potrzeba apki i telefonu lub jakiegoś innego urządzenia z GPSem
  • przy poszukiwaniach w obrębie ruin itd uwaga na psie łapki- szkło, gruz

Bawiliście się kiedyś w geocaching? a może cały czas jesteście aktywnymi poszukiwaczami ?

3 Comment

  1. Całkiem niezłe to jest. W sumie to słyszałem o tym coś gdzieś ale teraz wiem więcej 😊 pozdrawiam

    1. pufoswiat says: Odpowiedz

      Polecam! Cieszę się że wpis się przydał 🙂 ja zupełnie zapomniałam o tej zabawie ale teraz wracam i coraz bardziej się wkręcam! To genialna motywacja spacerowa do odwiedzenia nowych miejscówek, o których pewnie by się człowiek nie dowiedział albo nawet nie wpadł żeby tam podreptać 😀

  2. Ja przyznam się szczerze, że o czymś takim nawet nie słyszałem, a co dopiero grać! Ale brzmi fantastycznie i jaka frajda!

Dodaj komentarz