Mszana- wieża widokowa bez widoków?

Podróże moga być duże, ale mogą być też małe.

Spacery czasem sa wielokilometrowe  a czasem są takie…nie za długie.

My ostatnio realizujemy te drugie scenariusze. Co niektórzy nie mogą się za bardzo forsować, ale absolutnie nie oznacza to, że teraz nagle mamy zalec na kanapie! Wypady w nowe miejsce to coś, co zarówno ja jak i sucze lubimy najbardziej. Sprawia nam radość wędrówka w poszukiwaniu nieznanych miejscówek, nie chcemy więc sobie tego odmawiać.

Nastał zatem czas poszukiwania miejsc, niezbyt wymagających kondycyjnie, do których dojście będzie przyjemne ale nie za długie. Takie wesołe 5 km, w sam raz na szybko, które można zaliczyć w weekend, nawet jeśli się dłużej pośpi 😉

Jakoż, że góry lubimy ponad wszystko, a nie każde z nich pozwalają nam realizować założenia, cieszę się, że na ratunek przybywają trasy w Górach Kaczawskich

Tym razem wybrałam nam wizytę w

Rezerwacie Przyrody Mszana i Obłoga.

Miałam się tu wybrać już dawno, ale albo nie było czasu, albo te tereny wydawały mi się za mało atrakcyjne kilometrażem. No kurcze pała! teraz to jak zbawienie 😀

Tak więc w pewną pochmurną niedzielę zapakowałam całe stado i ruszyłam na pobój Rezerwatu. Poza walorami przyrodniczymi, w każdej podróży cenię sobię dodatkowe atrakcje- fajnie jest czegoś poszukać, mieć jakiś cel wędrówki.

Naszym celem na terenowy spacer był szczyt Mszana. Szalone 475 m n.p.m. ukryte pomiędzy drzewami. Nie można zaliczyć tego Rezerwatu bez wspięcia się na „tytułową” górę !

Naszą wędrówkę zaczynamy od porzuceni piesowozu w miejscowości Muchów (patrz- pinezka ) Z miejsca gdzie zaparkowaliśmy od razu wchodzimy na szlak zielony. Troszkę liczyłam , że będzie to droga wyłączona z ruchu, w praktyce jest to trakt w trakcie remontu. Na szczęście w chłodną, wilgotną niedzielę mało kto zdecydował się wynurzyć z domu 🙂

Jeśli nie macie ochoty zostawiać auta tu gdzie my, a ja zdecydowałam się na to bo nie ufam wąskim drogom, prowadzącym w las, czy przypdkiem nie skończą się za chwilę nie tak , jakbym chciała 😉 , to informuję Was, że wjeżdżając w rzeczoną drogę, czyli jadąc a nie idąc szlakiem zielonym, dotrzecie do miejsca z wiatami, które określane jest „parkingiem leśnym”. Podczas naszej tam bytnosci było to koszmarnie błotniste miejsce, w które ja białasem nie miałabym chęci wjeżdżać. Ale zrzucam to na karb prowadzonych prac drogowych 😉

Miejsce z wiatami to bardzo strategiczny punkt. Stąd macie kilka opcji. Iść dalej szlakiem zielonym, który poprowadzi Was na przykład do Rezerwatu Wąwóz Siedmicki. Czarnym podrepczecie tam, gdzie ja mam plan wpaść następnym razem czyli do Wąwozu Lipa. A jeśli macie ochotę na to co my, czyli na wieżę widokową musicie odbić na tym wielkim rozdrożu w lewo. W niepozorną leśną ścieżkę, za to bardzo dobrze oznakowaną . Czym ? zerknijcie na fotki poniżej 🙂

Mimo, że nasza wędrówka miała miejsce w pierwsze dni listopada, a szczyt urody jesieni jest już za nami, wędrówką taką ścieżynką to czysta, wizualna przyjemność

Wijąca się pomiędzy drzewami, doskonale oznakowana, bez odczuwalnych przewyższeń.

Urokliwa ścieżka spokojnie doprowadza nas do kamieni. To tak po mojemu. A po fachowemu, idąc wyznaczonym szlakiem wchodzimy wprost na bazalty. W pamięci trzeba mieć, że tereny po których wędrujemy to nie tylko Kaczawskie, nie tylko środkowa część Parku Krajobrazowego Chełmy, ale przede wszystkim Kraina Wygasłych WULKANÓW! ja się jaram niemożebnie, nie wiem czy dlatego, że z geologii byłam w szkole średnia  i teraz z fascynacją nadrabiam, czy dlatego, że fascynuje mnie namacalność tak dawnej i spektakularnej historii naszej planety. Tak czy siak cieszą mnie organoleptyczne spotkania z tym co było.

Słupy Bazaltowe, bo o nich tu mowa, można zobaczyć w kilku punktach w tej okolicy, ale to właśnie na zboczu Mszany są one najlepiej odsłonięte. I mimo, że nie są ultra wysokie to na mnie zrobiły wrażenie

Kiedy już napatrzycie się na te bazalty, przemyślicie historię ziemi albo powyobrażacie co to sie musiało tu dziać z tymi wulkanami ze takie coś powstało możecie ruszać dalej w górę. Od słupów bazaltowych zostaje już tylko ostatnich kilka kroków na szczyt Mszany. A tam przycupnęła sobie wieża widokowo. Ja chciałam ją „mieć” do kompletu z Bazaltową Górą i Radogostem. Te może i są bardziej okrągłe, ale za to widoki z nich takie same 😀

Wieża widokowa została zbudowana z cegły i kamienia. 6 metrowa konstrukcja, dostępna dla zwiedzających cały rok, aktualnie spełnia funkcję widokową dla koneserów.

Dla koneserów i miłośników lasów, obserwacji tego co w ich koronach siedzi , bo okalający ją las dawno jest od niej wyższy. Ale za czasów swej świetności, a powstała ona w 1848 roku, z jej szczytu rozpościerał się widok na panoramę Karkonoszy.

Wieża zaliczyła przebudowę w 1912 roku i remont na początku XXI wieku, kiedy machnięto jej nową klatkę schodową. Potwierdzam -schodki dobre, można śmiało wchodzić 🙂

Może nie jest to cud architektury wieżowej, raczej nie za duży klocek posadzony na skałkach, ale ja lubię takie regionalne smaczki. Lubię sobie powyobrażać kto tu wpadał na podziwianie okolicy w czasach jej budowy. Skoro ktoś zdecydował się na jej budowę w tym miejscu, można zakładać, że była grupa ludzi, korzystających z jej uroków. Fajna ta historia, zwłaszcza jak się ma rozbujaną wyobraźnię 😛

Podsumowanie

      • start spaceru: Muchów
      • dystans na samą wieżę widokową: ok 3 km w 2 strony
      • wędrówka iście geriatryczna- płasko , krótko i przyjemnie 🙂
      • po drodze fajne, widoczne bazalty
      • można spokojnie wydłużyć wędrówkę, drepcząc dalej szlakiem
      • sama wieża widokowa dostępna cały rok.Kręcone schody psiolubne, brak szkła. Na górze miejsca na 2 ludzi i 2 małe pieski. Maks 😉
  • Dodaj komentarz