Las Mokrzański update

Lubię wracać do dawno nieodwiedzanych miejsc. Mapka (KLIK KLIK)  naszych wypraw ma całkiem sporo punkcików, jest więc z czego wybierać. Miejsca przechodzą metamorfozy, zmieniają się ścieżki, widoki. To jedna opcja. Druga jest taka, że można „zaliczyć” ten sam teren w inny sposób. Na przykład można poszukać miejca parkingowego z drugiego końca ścieżek i już ! BUM ! nowa trasa jak nic, nawet jeśli zahacza o podobne punkty co wcześniej. Jakiś czas temu udało nam się wrócić do Lasu Mokrzańskiego i muszę się z Wami podzielić tą najnowszą trasą.

ale na początek przypominajka o pierwszej trasie. Złapiecie ją tutaj:

Las Mokrzański

Żeby dbać o różnorodność, tym razem wyruszyłyśmy z porządnego parkingu , tego o tutaj:

Parking widoczny jest na googlach, jest więc to już oficjalne miejsce do zostawienia piesowozu, nie jak wcześniej, jakieś na dziko. Zmieści tu się kilka aut, jednak nie jest to gigantyczny plac. W ładną pogodę lepiej przyjechać wcześniej. Od razu z parkingu wbijamy na szeroką, wygodną ścieżkę. Cała nasza trasa to przyjemne przejście po tzw dobrych ścieżkach . Teraz, z perspektywy czasu myślę sobie, że muszę wrócić sprawdzić czy da się przejechać tu wózkiem. Na pewno da się geriatrycznie przejść spacerowo .

Wybrałyśmy trasę w dużej części po szlakach. W obrębie Wro mamy kilka zacnych lasów a wokół sporo leśnych terenów. Przebiega przez nie kilka przyjemnych szlaków. Najczęściej plączemy się w okolicy wschodniej części szlaku rowerowego im Turonia ( np w tych okolicach) . Tutaj łapiemy się na początek na zielony -Uraz- Kąty Wrocławskie. Szeroka ścieżka, łatwa nawigacja. My zdecydowałyśmy na początek lekko z niego odbić, w celu sprawdzenia wiaty. Potwierdzamy- jest 😀

Ale żeby nie było , że łazimy bez wyraźnego celu na takowy obrałyśmy sobie szczyt Wiśniowa Góra i jej szalone 141 m n.p.m. oraz okolice górki. Te bardziej historyczne i łączące się z naszą poprzednią tu bytnością. Mianowicie z pozostałościami po Willi Birkenhain. Podrzucam Wam bardzo ciekawy artykuł o tym, i nie tylko!, miejscu. Bo całe te okolice mają w sobie sporo ciekawego,trzeba dać tylko szansę na wypłynięcie informacji . Klikajcie TUTAJ

Naładowane doznaniami historycznymi , po dalszej wędrówce przed siebie robimy nawrót przez lewe ramię, wprost na szlak niebieski czyli Wrocławską Drogę Świętego Jakuba. To fragment Via Regia, traktu królewskiego. Bo temat św Jakuba to nie tylko hiszpański odcinek do Santiago de Compostela. To sporo różnych szlaków, prowadzących może i w jeden punkt, ale przez przeróżne tereny i miasta. Nawet jeśli nie jest się osobą głęboko wierzącą, nie planuje się pielgrzymki, czasem warto dać szansę też takim trasom. Choćby w wydaniu fragmentarycznym 🙂 tu też zostawiam Wam link do strony z info o przebiegu i Via Regia i innych opcji KLIK TU

I takim to dreptaniem wracamy do punktu wyjścia. Wykręcamy ok 12 km co uważam za miły wynik, jak na spacer po lesie i to nadal po mieście. Dojeżdża tu komunikacja miejsca, co oznacza , że te tereny dostępne są również dla niezmotoryzowanych ( przystanek Dolnobrzeska autobusy 137 i 937)  . Nie ma więc zmiłuj się i ojojania że nie ma jak dojechać bez piesowozu 😉

Nasz spacer zrobiłyśmy jeszcze w towarzystwie naszego psiego przyjaciela Logana. Loganku- tęsknimy i dziękujemy za te wspólne wyprawy i dreptania <3

Link do przebiegu wędrówki złapiecie TUTAJ lub poniżej w formie zdjęciowej 🙂

 

Dodaj komentarz