Stobrawski Park Krajobrazowy w poszukiwaniu bunkra nr 5

Moim niezastąpionym źródłem informacji jeśli chodzi o szlaki, raz o pomysły na wyprawy są mapy.cz Planowanie ale i obczajanie cieawych punktów. Od “znaczącego drzewa” przez jakieś ruiny leśniczówki, które okazują się na miejscu samymi fundamentami, bo pozostała część rozpłynęła się w mech i zarośla. Poważnie, większość pomysłów na wyprawy zawdzięczam gapieniu się na te mapy. Kawałek po kawałku, z dużym przybliżeniem, żeby żadne ciekawostki mi nie umknęły.

Ale zdarzają się takie miejsca i takie wypady, że mapy cz wymiękają. Nie pokazują czasem bardzo istotnych punktów, które można obrać nie tylko za cel wyprawy ale i za tytuł całego wpisu . Nie zdarza sie to często, ale miało miejsce podczas wyprawy do Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Okazało się,że intensyfikacja eksplorowania województwa opolskiego, przypomniała mi, że warto zaglądać też do jeszcze jednej apki.

Takim sposobem , pewnego jeszcze zimowego dnia odkurzyłam aplikację geocaching. Kto jeszcze nie wie o co chodzi odsyłam do tego wpisu,gdzie jest wszytko wyjaśnione

A w skrócie- aplikacja, poszukiwania, skrytki, często w ciekawych miejscach, nie zawsze zaznaczonych na mapach a znanych przez lokalsów albo pasjonatów.Doskonałe wsparcie w poszukiwaniach dobrych miejsc docelowych na wypad.

Wróćmy do zimy,szczególnie, że jak zaraz zobaczycie zdjęcia są mało zimowe. Ano właśnie. Po raz pierwszy w to miejsce zabrałam suczydła i P , mówiąc w baardzo mroźny, zimowy poranek “chodźcie, będzie fajnie”. Było połowicznie.Bo tak do połowy łydki były śniegi przez które się przedzieraliśmy w poszukiwaniu tego ważnego punktu. Przeszliśmy wtedy chyba tylko ze 3 km  z kilkunastu zakładanych, marznąć, zastanawiając się jak to się mogło stać, że tyle śniegu jest w środku zimy.
Nie spisałam jednak tego miejsca na straty.Dałam mu drugą szansę zabierając tu znowu przeszczęśliwego P 😉  oraz reprezentację ekipy Zapsionych Podróży. Wczesną wiosną zrobiliśmy rekonesans  którego efektem jest trasa, którą chcę Wam polecić. to co? Lecimy!

Na początek parkowanie. Świetny duży parking. W ogóle na tej strasie jest sporo leśnych parkingów i po większości widać że są nowe. Części z nich nie zobaczycie również na street view, po prostu te zdjęcia są najprawdopodobniej starsze niż sama infrastruktura. Warto wiec w tym wypadku jechać nawet w ciemno, bo parkingi są. Nasz jest o tutaj:

Stąd ruszamy na piękne leśne ścieżki. Szerokie, dobrze utrzymane dykty. Na mapach cz co ciekawe nie ma wszystkich.Na przykład można przejść na wprost z miejsca, które oznaczyłam Wam na mapkce na końcu wpisu jako “bunkier”, mimo,że aplikacja takiej opcji nie pokazuje.
Tereny te dają ogromne możliwości modyfikowania dystansu. Więc niezależnie czy macie ochotę na całodzienne wędrowanie czy krótszy wypad na bank łatwo dostosujecie przebieg spaceru do swoich potrzeb.

Cel naszej wyprawy to nie tylko sam Stobrawski Park Krajobrazowy, choć jest to ogromny piękny teren.Swoją drogą Stobrawski to 52 636,5 ha i jest najmłodszym parkiem w opolskim, za to 80% jego powierzchni zajmują lasy. Brzmi jak idealne miejsce na spacery z psem, prawda? Więcej o parku możecie przeczytać na przykład TUTAJ.Ja się już wczytuję, szukając kolejnych miejsc na wypady

Ale wracając do naszego spaceru z historycznymi atrakcjami. Głównym celem naszej wyprawy było znalezienie Bunkra nr 5. Nie ma go na mapach cz ale jest na mapce geocachingowej. Jest całkiem spory i łapiemy go w początkowej części wyprawy. Tylko, drodzy poszukiwacze historii uwaga- nie jest go tak łatwo znaleźć.  Stanowi część kompleksu zakładów zbrojeniowych koncernu Kruppa, stworzonego tu w czasie II Wojny Światowej. To ten sam kompleks, którego częścią są bunkry w okolicy Jelcza Laskowic, do odwiedzenia których zachęcałam Wam w TYM WPISIE (KLIKU KLIKU)
I o ile koło Jelcza idąc ścieżką trzeba się wysilić, żeby ominąć te wszystkie obiekty, o tyle tutaj jest odwrotnie. Bunkier nr 5 siedzi ukryty, kilkadziesiąt metrów od ścieżki, wiec nawet zimą, bez liści na drzewach nie było go widać.Na szczęście by do niego dojść nie trzeba się przedzierając przez bardzo gęste zarośla, ot lawirowanie między drzewami . A warto
Bunkier nie jest spektakularnie wielki ale jest w doskonałym stanie. Jego umiejscowienie z dala od drogi sprawia że nie ma tu również sterty śmieci czy szkła- bezpiecznie dla piesków
info o umiejscowieniu bunkra z punkcikiem na screenie mapki na końcu wpisu. A jeśli macie apkę geocachingu, ona poprowadzi Was dokładnie na miejsce.Kto nie ma , polecam zacząć zabawę z keszami 😉

Po “zaliczeniu” bunkra ruszamy wykręcić trochę kilometrów. Opcji jest sporo. Naszą złapiecie na końcu wpisy. Byliśmy tu całą ekipą, miło więc się nam wędrowało. Cały spacer przebiegał bo doskonałych ścieżkach.Nawigacja to bajka. Oczywoście jak zawsze w lasach uwaga na psy i zwierzynę. Tej jest tu na prawdę sporo, spotkanie z sarnami i jeleniami wielce prawdopodobne, nawet o późniejszych godzinach niż świt

Dystans jaki my wykręciliśmy to około 14 km. Ale Wy możecie to dowolnie modyfikować.

Mapka do kliknięcia tradycyjnie TUTAJ albo poniżej. Te okolice skrywają jeszcze sporo sekretów, więc na bank nie jest to nasza ostatnia bytność tutaj 😀

1 Comment

  1. Pięknie zachowany bunkier. 😮
    Mieszkam praktycznie na linii powojennych kochbunkrów, ale one nie są szczególnie ekscytujące do zwiedzania (chociaż wygodnie się na nich siedzi :P). Podobno w sąsiedniej miejscowości jest porządny, pełnowymiarowy bunkier, ale jeszcze nie udało mi się go namierzyć. Może mamy do geocachingu to niezły trop. 😉

Dodaj komentarz