Las Mokrzański

Kiedy nie ma czasu na dalsze wyprawy, albo z jakiejś racji plan „góry/pagóry” akurat dzisiaj nie jest akuratny, trzeba wymyślić coś innego. Ja, kiedy już mam weekend, chcę wybrać się gdzieś, gdzie nie będę martwić się biegającymi Fafikami, krzyczącymi dziećmi , no po prostu mam chęć na święty spokój i zaczerpnięcie świeżego powietrza.

Odpadają parki, wały to mamy za oknem, fajnie byłoby zrobić sobie jakąś odmianę, zwłaszcza jeśli jest święto lasu i idziemy na ten spacer całym stadem 🙂

Tym razem wybór padł na północno- zachodnią stronę Wro i Las Mokrzański. Twór, jak się okazała będący największym kompleksem leśnym w obrębie miasta, zajmuje ponad 550 ha!

Na mapce jest oznaczony i las i miejsce gdzie my porzuciliśmy piesowóz.

Las jest o tyle super, że ma mnóstwo ścieżek. Można się powłóczyć, wyrobić tyle kilomentrów ile się tylko chce 🙂 Ale jak pewnie wiecie, takie włóczenie się dla samego przebierania girkami to dla mnie trochę nuuudy! Cel!  idea! jakiś challenge! o , to jest to, co tygryski lubią najbardziej 🙂 Tym razem celów było sporo, ale właściwe zaplanowanie trasy pozwoliło nam je zrealizować. A zatem przed Wami to, co moim zdaniem odróżnia Las Mokrzański od innych lasów, na przykład tych w moich rodzinnych stronach, śmiertelnie nudnych, i co sprawiło że wzięłam go na celownik raz i już planuję powrót 🙂

W Mokrzańskim są ścieżki, główne, boczne. Jest ich całe mrowie, nie tylko pozwalają na dowolne modelowanie trasy, ale też ich charakter jest różny. Są typowe ciasne, wąskie dróżki jak i szerokie dukty, nieźle utwardzone, które nawet przy w miarę mokrej pogodzie nie zafundują nam taplania się w błocku. Są lasy do których po deszczu, bez kalojków nie podchodź. Tu nawet w brzydszą aurę, jak na las 😉 jest fajnie

Jeśli ścieżki i dukty to dla Was za mało, polecam przyjrzeć się wnikliwiej mapie. Ponieważ i tu można zdobywać szczyty. Nie powalają może wysokością, widok z nich bardzo ładny- na drzewa i krzewy wokoło 😉  My wybraliśmy sobie Wiśniową Górę ( 141 m n.p.m.) . Dodatkowo w zachodniej części lasu znajduje się bezimienne (pytam się dlaczego bezimienne?? ) wzgórze pnące się na zacne 148 m n.p.m. i będące najwyższym  w obrębie miasta Wrocławia . To co ? Korona Wrocławia? Jakiś wykaz 10 szczytów Wro?

Przyjemnie jest poszukiwać czegoś, odhaczać kolejne założone cele, co nie?  Jeśli już mowa o celach i założeniach, wokoło mnóstwo skrytek geocachingowych, więc tym bardziej warto się rozglądać. Z resztą sami zobaczcie !

A teraz najlepsze ! Crème de la crème całej wyprawy i to co nas przywiodło. Nie da się ukryć, że lubię tematy związane z II wojną światową. Lubię te wszystkie tajemnice, teorie spiskowe i uwielbiam wszelakie ruiny, z jakiegokolwiek czasu by nie były. Moja wyobraźnia przechodzi w tryb absolutnego wybuchu mocy , kiedy stoję przy czymś co kiedyś było tym czy tamtym, kiedy wyobrażam sobie jak musiało tu wyglądać, jak to było korzystać z tych miejsc, uczestniczyć w ich życiu …Dla mnie coś absolutnie niesamowitego !

Nie mogłam więc nie zabrać stada w miejsce oznaczone jako „Waldschlößchen” („Leśny Zameczek”). W latach 1900-1945 znajdowała się tu restauracja.  Odsyłam Was do strony gdzie możecie zobaczyć archiwalne zdjęcia tego miejsca. A teraz wyobraźcie sobie- idziecie na spacerek z piesełem , zażywacie prawie wiosennego słoneczka, a potem wpadacie na kawusie a może i obiad, bo przecież nim wrócicie do domu i coś ugotujecie, żołądek wykręci się Wam na lewą stronę a pomysł kanibalizmu przestaje wydawać się tak odległy. Info sprawdzone, a ja byłabym stałą klientką takiego miejsca. Wiecie-  miejscówka w lesie. Mega ! Dlaczego wtedy to działało, a teraz takich miejsc poza schroniskami górskimi nie ma, albo raczej jest ich bardzo mało ? Ja nie wiem ale dopinguję tego kto takie coś machnie 🙂

Las jest inny o każdej porze roku. Nawet o tej samej ,przy kolejnych wizytach może nas zaskoczyć. Te same miejsca mogą okazać się zupełnie inne. Las Mokrzański daje sporo możliwości spacerowych ale skrywa też tajemnice, które warto odkryć, dopóki jeszcze jest co odkrywać 😉

Bywacie w lasach z ukrytymi bonusami? Wybierając się na spacer zwracacie uwagę na to, co jeszcze możecie gdzieś znaleźć? Czy może idziecie na żywioł, dając się ponieść nogom i patrząc co to też dzisiaj Was spotka?

 

Dodaj komentarz