Drogocenne widoki- Jawornik, Borówkowa i Złoty Stok

Złoty Stok to miejsce znane wszystkim, którzy bawią się w dogtrekkingowe zawody. To tu co roku ma miejsce jedna z edycji Pucharu Polski, który przyciąga całe rzesze aktywnych psio-ludzkich teamów. I my też mieliśmy okazję parę razy dreptać, z mapką z łapie, poszukując kolejnych punktów kontrolnych.

Ale poza zawodami nie było do tej pory okazji wybrać się tam tak po prostu. Na zwykłe pochodzenie po szlakach, bez ciśnienia na czas i bezbłędną nawigację 😉 Nastały na szczęście chłodniejsze czasy, tropikalne upały się skończyły, można więc było zaplanować trochę dłuższą trasę.

Na początek wyprawy wybraliśmy oczywiście znane z zawodów Skalisko. Ponieważ wylądowaliśmy tam bardzo wcześnie, nie mieliśmy problemów z przycupnięciem piesowozu. Za to po powrocie ze szlaku zastaliśmy już pełen parking.

Po ogarnięciu gratów, zapięciu psów, przeszukaniu auta w poszukiwaniu czapki -wiecie że rano, w górach potrafi już być ZIMNO? , ruszyliśmy szlakiem czerwonym na Jawornik Wielki. Trasa bardzo prosta nawigacyjnie, na początku przyjemnie, lekko wije się w górę. Później zaczyna się wić, ale już intensywniej w górę. Dawno tu nie byłam i powiem szczerze, zapomniałam, że tutejsze podejścia potrafią dać w kość. Przybiję piąteczkę zapewne z każdym, kto był tu na zawodach. Wiem, że wszyscy pamiętają pewne podejście -długie , strome, po kamieniach. Tak-tam też szliśmy.

Podejście na Jawornik, mimo że pnie się w górę jest bardzo przyjemnie. Już po drodze można złapać piękne widoki a mimo, że byliśmy tam przy okazji pięknej pogody, nie spotykaliśmy w ogóle ludzi. Na sam szczyt trzeba troszkę odbić od szlaku, ale ścieżka jest na tyle szeroka, że nie ma problemu z jej zlokalizowaniem. Wieża widokowa, która znajduje się na szczycie nie należy może do najwyższych , ale przez umiejscowienie rozciągają się z niej cud miód widoczki! W prawdzie nie na około, ale po pierwszym etapie podejść nie narzekamy

Sama konstrukcja, powstała w 2009 roku, z górną platformą na wysokości 6,5 metra  jest drewniana, czyli psiolubna, choć na regulaminie obok wieży stoi jak wół, że pieskom nie wolno wchodzić. I tu zagwozdka, bo dam sobie łapę uciąć, że na zawodach śmy tam wszyscy z psami wchodzili. Nie ogarnęłam jak to jest formalnie, jeśli ktoś wie, proszę mi zaraz dać znać, bo mnie to interesuje bardzo !

Na tym etapie do P dotarło to, o czym mu mówiłam dzień wcześniej. Że Jawornik to dopiero początek. Ale nie ma tego złego-od tej wyprawy o wiele uważniej mnie słucha 😀

Z Jawonika postanowiliśmy ruszyć łącznikiem -szlakiem żółtym, który doprowadza do zielonego. Niby krótki odcinek, ale wejście na niego i przejście tych 600 m to małe wyzwanie. Już na początku czytajcie info na drzewach . Jakaś dobra dusza wysmarowała sprayem na drzewie info, że szlak  żółty to właśnie TU, w krzaki . I przez krzaki trochę się trzeba przedrzeć. Kilka razy ścieżka, mało wydeptana nam uciekła, ratowały nas czeskie mapy na telefonie. Na szczęście to tylko krótkie przejście, za którym wpadamy już na szlak zielony.

Przyjemny, szeroki, dobrze oznakowany. Przechodzi cały czas wzdłuż granicy, wiec nawet bez oznaczeń na drzewach mamy słupki graniczne. Mijamy ostre zejście, którym na szczęście nie musieliśmy później podchodzić- uffff Przełęcz Różaniec, ostre podejście długą prostą, które znają wszyscy bywalcy Pucharu Polski w dogtrekkingu, Krowią Górę, a na koniec szczytujemy na naszym punkcie docelowym czyli na Borówkowej

Borówkowa to bardzo fajny szczyt. Podwójny państwowo. Trochę nasz, a trochę czeski. Poza wieżą widokową,o wiele pokaźniejszą od tej na Jaworniku – na Borówkowej murowane wieżysko! , jest tu też spora wiata, miejsce ogniskowe i … sklepik!  Można tu kupić jakąś kawę i herbatę, zimne czeskie piwerko i coś do zjedzenie. Przybytek prowadzony przez stronę czeską ale płatność i w koronach i w złotówkach. Info na forum sudeckim na facebooku mówi, że bardziej opłaca się w koronach, ja zapomniałam w pamięci dokonać zaawansowanych działań arytmetycznych ale wierzę na słowo. Najważniejsze że punkt jest, my przy okazji uzupełniliśmy zapasy wody dla psów.

A ! Pamiętajcie, że na Borówkowej to jest budka ze spożywkę a nie schronisko. Miejscówki do konsumpcji pod chmurką

Posileni, część szczęśliwie napojona 😉 na drogę powrotną wybraliśmy w tył zwrot na pięcie i powrót po własnych śladach, aż do  Przełęczy Różaniec (czyli szlakiem czerwonym, zielonym i żółtym, do wyboru do koloru) . Tam odbijamy dalej w czerwony, wiodący nas przez około 2,5 km aż do nieoznakowanego odbicie na ścieżkę, na wysokości rozdroża na czeskiej mapie nzwanej U Sisky . Ładną ścieżką przeskakujemy na szlak zielony i już jesteśmy na ostatnich kilkunastu metrach do Skaliska

Kiedy doczłapaliśmy się do auta nie było już pusto. Większa część przestrzeni parkingowej była zajęta a zjeżdżający na tyrolce śmigali w te i we wte z zaskakującą częstotliwością 🙂

podsumowanie

      • Start: Skalisko, Złoty Stok. warto być wcześniej, zwłaszcza w weekendy z ładną pogodą, z czasem robi się tłoczno ze względu na park linowy
      • nasz dystans to 22km
      • w tych górkach należy nastawić się na ostrzejsze podejścia
      • potok w teorii jest. w praktyce, wtedy kiedy my byliśmy wyschnięty :/ należy mieć to na uwadze planując ilość zabieranej wody dla futer
      • wieża widokowa na Jaworniku Wielkim nawierzchnią psiowa. Tablicą -niepsiowa.
      • na Borówkowej budka z małym jedzeniem i piciem. Płatność gotówką w złotówkach i Koronach (w Koronach lepszy przelicznik 😉 )
      • Na Borówkowej budka, nie schronisko.  Są jedynie wiaty i miejsca ogniskowe

 

 

 

Dodaj komentarz